Sebastian Madejski: "Te dwa gole podarowaliśmy rywalom za darmo"
Cracovia przegrała z Pogonią Szczecin 0:2, ale Sebastian Madejski nie miał wątpliwości, że końcowy wynik nie oddaje przebiegu poniedziałkowego spotkania. Bramkarz „Pasów” podkreślał, że przez długei fragmenty meczu jego zespół miał kontrolę nad wydarzeniami na boisku, a o porażce zadecydowały proste błędy.
Bezbramkowy remis utrzymywał się do przerwy, ale początek drugiej połowy przyniósł Cracovii szybki cios. Już minutę po wznowieniu gry Leo Borges (46’) dał prowadzenie Pogoni Szczecin. „Pasy” próbowały doprowadzić do wyrównania, jednak w doliczonym czasie gry po kontrataku wynik ustalił Paul Mukairu (90+4’).
– Przy każdym straconym golu bramkarz zawsze zadaje sobie pytanie, czy mógł zachować się lepiej. Dokładnie przeanalizujemy te sytuacje ze sztabem szkoleniowym i zobaczymy, w jaki sposób Pogoń w ogóle doszła do pozycji strzeleckich – mówił po meczu przed kamerą Terazpasy.pl, w rozmowie z red. Rafałem Nowakiem, Sebastian Madejski.
Zdaniem bramkarza Cracovii oba gole były przede wszystkim efektem błędów jego drużyny, a nie przewagi rywali.
– Odnoszę wrażenie, że te dwa gole podarowaliśmy rywalom za darmo. Przez zdecydowaną większość spotkania przeciwnicy nam nie zagrażali i nie stwarzali klarownych okazji. Z kolei my mieliśmy swoje szanse, lecz nie zdołaliśmy przekuć ich na bramki. Dlatego finalny wynik jest dla nas niekorzystny – podkreślał.
Madejski zwrócił uwagę, że poza akcjami zakończonymi bramkami Pogoń nie stwarzała większego zagrożenia.
– Nie przypominam sobie momentów, w których rywale zepchnęliby nas do głębokiej defensywy czy wyraźnie zdominowali na boisku. Przebieg meczu był w dużej mierze pod naszą kontrolą. Niestety, brak ostrożności i proste błędy kosztowały nas utratę dwóch bramek, których w takich okolicznościach nie powinniśmy stracić – ocenił.
Bramkarz Cracovii nie szukał również usprawiedliwień w trudnych warunkach atmosferycznych. Mimo wysokiej temperatury i dużej wilgotności podkreślał, że oba zespoły grały w takich samych warunkach.
– Warunki były równe dla obu zespołów. Fakt, że po przerwie na nawodnienie w pierwszej połowie potrafiliśmy ruszyć do gry z dużą energią, pokazuje, iż pogoda nie stanowiła dla nas usprawiedliwienia. Istotnie było dość duszno, ale na co dzień trenujemy w takim klimacie i jesteśmy przystosowani do tych obciążeń. Nie szukałbym przyczyny porażki w aurze – powiedział.
Przed Cracovią teraz wyjazdowe spotkanie ze Śląskiem Wrocław. Sebastian Madejski podkreśla, że zespół jedzie tam po komplet punktów, a jego osobistym celem będzie zachowanie czystego konta.
Stanisław Malec „Crac”
Zobacz całą rozmowę Sebastian Madejskiego z red. Rafałem Nowakiem
Komentarze
Zaloguj się lub załóż nowe konto.
Zaloguj się lub załóż nowe konto.
