To znaczy Cracovia..., czyli kulisy jubileuszowej rywalizacji z Sevillą
Kraków, 19 lipca 2026 roku. Biało-czerwony amfiteatr, choć dość nieśmiało, budzi się z dwumiesięcznego snu. Nieco zakurzony, otula zielony dywan, który nawet wyłączony z użytku unosi ducha historii Cracovii ściśniętego na swojej małej, jak na dzieje tego klubu powierzchni – pisze na Terazpasy.pl red. Natalia Kopeć.
Za chwilę znów zrobi się gwarno, a kurz z siedzeń na trybunach strzepią tysiące głodnych wrażeń widzów, którzy w trykotach meczowych, lecz nie tylko, przybędą obejrzeć sztukę. Widowisko długo zapowiadane jako starcie dwóch drużyn, które łączy historia i barwy klubowe.
Mimo zmiennej, i nie zawsze zadowalającej w ostatnich latach gry, różnej konfiguracji jedenastu rzemieślników i artystów piłki nożnej w pasiastych koszulkach na trybunach nadal słychać salwy tych, którzy bezwarunkowym uczuciem obdarzyli ten historyczny klub. Atmosfera na stadionie wydaje się więc rozgrzewać zawodników do walki, a huk i dym biało-czerwonych rac połączony z krótkim, ale jakże efektownym pokazem pirotechnicznym zapowiada rozpoczynający się za chwilę mecz. Nieco inne plany na te wyjątkowe wydarzenie ma niestety pogoda. Zdaje się, że na murawie rywalizować będą nie dwie, a trzy drużyny, a celem każdej z nich jest, rzecz jasna, zwycięstwo.
Struny deszczu spływające po Ziemi Świętej mocno utrudniają, lecz nie umożliwiają rywalizację. O odpowiednie efekty dźwiękowe w parze z niezawodnym „młynem” zadbały pioruny i błyskawice, które bezczelnie uderzają w okolice stadionu próbując zakłócić pasiaste święto futbolu. Stoję zmoknięta po czubki podszytych wiatrem butów, żałując, że nie mogę uchwycić tego zjawiska w obiektywie mojego aparatu.
Deszcz zaczyna ustępować, a zielony dywan znów zaczyna oświetlać słońce. Zupełnie tak, jakby ktoś powierzył mu rolę przepowiedni dobrej nowiny. „Rzut wolny” – sygnalizuje krakowski arbiter spotkania. Do piłki podchodzą dwie ostoje Cracovii w postaci nikogo innego jak Mateusza Klicha i Ajdina Hàsica. W powietrzu unosi się, niewidoczny gołym okiem, kłębek skupienia. Gwizdek przepowiada rozpoczęcie akcji. Klich delikatnie trąca piłkę, wysuwając ją bliżej środka boiska, a zza jego pleców, niczym wykonawca wyroku, wyłania się bośniacki pomocnik. Uderza piłkę, która beztrosko mijając zawodników obu drużyn z impetem wpada do bramki. 1:0 dla Pasów.
Już podczas przerwy swoją gotowość do gry jako pierwsze zameldowały ciemne chmury. Nieco uśpione przez Hàsica i spółkę postanowiły postraszyć bardziej niż kiedykolwiek. To prowadzący jedną bramką gospodarze byli dla nich wówczas największym zagrożeniem. Zaczynała się druga połowa, podczas gdy nad stadionem przy ulicy Kałuży zerwał się porywisty wiatr, a chwilę później kolejne, celne uderzenie zanotowała nawałnica. Z czasem murawa zaczęła tonąć pod napływem ciężkiej wody, która stanowiła dodatkowy element scenografii tego widowiska. Brzydka aura wokół rywalizacji wdarła się także wewnątrz niej. Zawodnikom z Hiszpanii zaczęły puszczać nerwy, a niesportowe zachowanie jednego z nich sprowokowało ogromną, międzyklubową awanturę. Goście na własnej skórze przekonali się wówczas co znaczy Cracovia... i w takim anturażu przyszło im się mierzyć już do końca spotkania.
. . .
W ten oto sposób Najstarszy Klub Sportowy w Polsce zwyciężył przed własną publicznością w jubileuszowej rywalizacji z hiszpańską Sevillą. Pomimo tego, że sportowo nie było to wydarzenie z najwyższej półki to jest coś, co Nas, kibiców Pasów może cieszyć najbardziej. Pełna gotowość naszej drużyny do tegorocznej, setnej odsłony PKO Bank Polski Ekstraklasy.
Do zobaczenia Cracovio!
Natalia Kopeć
- Natalia Kopeć - Studentka Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej. Od lat związana ze sportem, głównie z piłką nożną i skokami narciarskimi. W wolnych chwilach przemierza górskie szlaki, a w szczególności polskie Tatry. Ceni sobie adrenalinę, ale także spokojne chwile spędzone w gronie rodziny i przyjaciół. Nie wyobraża sobie życia bez dobrej kawy i ukochanej Cracovii.
Komentarze
Zaloguj się lub załóż nowe konto.
Zaloguj się lub załóż nowe konto.
