Terazpasy.pl / Publicystyka / Artykuły Teraz Pasy! / #PierwszyMistrzPolski: Stefan Fryc, czyli kosynier z zacięciem wielkich backów

#PierwszyMistrzPolski: Stefan Fryc, czyli kosynier z zacięciem wielkich backów

Fryc-Stefan-portrety

Kolejnym przedstawianym zawodnikiem z mistrzowskiej drużyny Cracovii z 1921 roku będzie Stefan Fryc.

Urodzony w 1894 roku Fryc przez całą nieomal karierę związany był z "Biało-Czerwonymi". Do Cracovii przystąpił w roku 1910, mając nieco ponad 16 lat, a już rok później został włączony do pierwszego zespołu. Stało się to dość niespodziewanie i trochę przypadkowo: w październikowym meczu z Pogonią Lwów wobec niedyspozycji Oberta potrzebny był gracz, który wypełni lukę w formacji defensywnej. Nieopierzony młokos Fryc, który zyskał sobie przydomek "Moryc", został w debiucie rzucony na głęboką wodę i pokazał, że potrafi pływać: Pasy wygrały 1:0. W kolejnym meczu z Bielitz-Bielauer Spport Verein, jaki został rozegrany tydzień później Fryc otrzymał drugą szansę. Cracovia przegrała wówczas 2:1, a na ostatni mecz roku 1911 do składu Cracovii ponownie powrócił Obert.

Bardzo obiecujący talent

W czerwcu 1912 roku Fryc – począwszy od meczu wygranego 3:1 z praskim Deutsche Sportbrüder ponownie zaczął się pojawiać w składzie pierwszego zespołu. Bezpośrednio po tym meczu zebrał też swe pierwsze indywidualne wyróżnienia – nie jest już traktowany jako "uzupełnienie z juniorów", lecz realna nadzieja na przyszłość. Relacjonujący spotkanie dziennikarz gazety "Nowiny" zwracał uwagę, że bardzo obiecującym talentem zdaje się być obrońca sobotni p. Fr. mający w sobie coś z zacięcia wielkich backów. Dodajmy, że był to dopiero trzeci z odnotowanych oficjalnie meczów Fryca w pierwszym składzie Cracovii, więc opinię taką wypada nazwać odważną. Ale jakże celną, by nie rzec: wręcz profetyczną.

cracovia-1921

Foto: Cracovia 1921 - Pierwszy Mistrz Polski. Stefan Fryc siedzi pierwszy z lewej.

W Mistrzostwach Galicji z 1913 roku Fryc występował już w trzech z czterech spotkań – choć akurat w wygranym 2:1 meczu z Wisłą duet backów tworzyli Wiktor Traub i Obert. Pod względem łącznych występów w roku 1913 Fryc mógł się poszczycić 6. wynikiem w drużynie: wystąpił w 22 meczach. Także w roku 1914 funkcjonował jako podstawowy gracz Pasów i w kwietniowym meczu z Czarnymi zdobył nawet swą pierwszą bramkę, jednak przygodę "Moryca" z futbolem – podobnie jak w przypadku wielu innych graczy – brutalnie przerywa wojna.

Front po raz pierwszy

We wrześniu 1914 roku Fryc został powołany do wojska. W listopadowym numerze gazety "Illustriertes Österreichisches Sportblatt" znaleźć można taką oto notatkę: Stefan Fryc z KS Cracovia został powołany do kadry poborowej XI pułku artylerii górskiej do Nagy Ida w Kaschau [Veľká Ida w Koszycach; obecnie Słowacja – przy P.M.]  i usilnie oczekuje informacji od swoich kolegów sportowych .
 Fryc w czasie I Wojny Świtowej walczył na froncie serbskim oraz włoskim, a służąc w austro-węgierskiej armii pełnił funkcję obserwatora i podoficera wywiadowczego.

Latem 1918 roku Fryc ponownie pojawił się w Krakowie i wystąpił w kilku letnich i jesiennych spotkaniach towarzyskich Pasów. Nie ma tu serii – są to występy okazjonalne. Wojna jeszcze się dla Fryca nie skończyła, choć zmieniła swe oblicze.
 W październiku 1918 roku Fryc opuścił austriacką armie i 1 listopada wstąpił w szeregi Wojska Polskiego. W pierwszych tygodniach roku 1919 został skierowany na front ukraiński. Uczestniczył w wojnie polsko-bolszewickiej w stopniu podporucznika, służąc w 6. Pułku Artylerii Polowej. Fryc nie chciał jednak po odzyskaniu niepodległości kontynuować przygody z armią zawodowo, jak niektórzy z jego kolegów z zespołu. Został urzędnikiem bankowym – w latach 1920 - 1922 pracował w Banku Kupiectwa Polskiego, a przez następne 17 lat w Powszechnym Banku Kredytowym SA.

Żelazna obrona Cracovii

Z punktu widzenia kibiców Cracovii najważniejszą decyzją Fryca była jednak ta o powrocie do futbolu. Już w 1920 roku udało się "Morycowi" zakotwiczyć w Krakowie i z miejsca powrócił on do składu Pasów. Zagrał we wszystkich meczach mistrzowskich krakowskiej klasy A, w których Cracovia nie poniosła zresztą żadnej porażki, tracąc jedną tylko bramkę. Finały Mistrzostw Polski roku 1920, jak wiadomo, nie doszły do skutku. W 1921 roku Mistrzostwa udały się jednak od A do Zet, a Fryc miał niepodważalny udział w wywalczeniu przez Cracovię tytułu.

Fryc-Stefan-karykatury

Jako jeden z czterech graczy "Biało-Czerwonych" wystąpił on we wszystkich meczach mistrzowskich – zarówno na szczeblu okręgu, czyli krakowskiej klasy A (6 spotkań), jak i w finałach (8 meczów). Pozostała trójka w tym zaszczytnym gronie to: Józef Kałuża, kapitan drużyny Tadeusz Synowiec, oraz niezawodny partner Fryca z obrony, Ludwik Gintel.

To właśnie Fryc i Gintel tworzyli przez wiele lat żelazną obronę Cracovii, jak lubiła określać ich prasa. W kwietniu 1921 roku "Moryc", jako 7. gracz w historii klubu, rozegrał 100. mecz w barwach Cracovii i z tej oto okazji prezes Cetnarowski wręczył Frycowi przed meczem krakowskiej klasy A z Makkabi (wygranym 6:2) pamiątkowy sygnet z grawerem: "K.S. Cracovia dnia 17 IV 1921". Ostatni mecz w Cracovii rozegrał on zaś w październiku roku 1926, a było to wygrane 4:0 towarzyskie spotkanie z Wawelem Kraków.

Prasa zresztą z pewnym zdumieniem odnotowała pojawianie się starego Fryca  jak o nim napisał "Nowy Dziennik", lecz było to zaskoczenie pozytywne. "Ilustrowany Kurier Codzienny pisał": w obronie bardzo mile zadziwił Fryc, który wczorajszą grą wykazał, jak zawczesnem było wysłanie go na „emeryturę”. Jego niektóre wykopy i w porę wpadania przypominały widzom jego lepsze, a nie tak dawne czasy. Bramkarz Wiśniewski nie miał pola do popisu .

Mimo tak pozytywnych recenzji Fryc uznał, że pora piłkarską przygodę jednak powoli kończyć. Rozstał się z Cracovią i choć w roku 1927 występował jeszcze w barwach krakowskiej Legii, to wkrótce – w wieku 33 lat – ostatecznie "zawiesił buty na kołku".

W swej bogatej karierze rozegrał – jak policzono – 313 meczów w barwach Pasów. W latach 1922 - 1924 ośmiokrotnie zagrał również w reprezentacji Polski (raz nawet jako kapitan), w tym notując także występ na Igrzyskach Olimpijskich w Paryżu.

Dybiący na kości przeciwników, łowiący na spalone

Charakterystyka gry Fryca była niejednoznaczna, choć na pewno grał on – jak na ówczesne standardy – bardzo twardo. Nierzadko określano go jako  "kosyniera" dybiącego na kości przeciwników.  Niewątpliwie można przypuszczać, że w duecie backów  Cracovii faktycznie to Fryc był tym "mniej patyczkującym się" z przeciwnikami. Prawdopodobnie Gintel miał również lepszą technikę od kolegi i większe umiejętności wyprowadzenia piłki. Henryk Vogler w swej książce "Wyznanie Mojżeszowe. Wspomnienia z utraconego czasu" pisze jednak, że Fryc był to też gracz specjalizujący się w zastawianiu pułapek off-side'owych , przy czym Vogler słusznie zwraca uwagę na fakt, że ówcześnie – konkretnie rzecz biorąc: do roku 1925 – by uniknąć pozycji spalonej zawodnik drużyny atakującej musiał mieć przed sobą trzech, a nie jak obecnie dwóch, zawodników drużyny broniącej. Tak czy inaczej: defensywny duet Cracovii Gintel - Fryc uzupełniał się doskonale i w pierwszej połowie lat dwudziestych uchodził za bezsprzecznie najlepszy w kraju.

Front po raz drugi

Po zakończeniu kariery piłkarskiej i blisko dwóch dekadach przepracowanych jako urzędnik bankowy o 45-letniego "Moryca" w obliczu wojny ponownie upomniało się wojsko: w kampanii wrześniowej Fryc walczył w stopniu porucznika rezerwy artylerii, który nadano mu jeszcze w roku 1924. Jego losy podczas II Wojny Świtowej nie są dokładnie znane i – być może – czekają wciąż na odkrycie.

Fryc-Stefan-portrety

Wiadomo tylko, że po przegranej wojnie obronnej były back Cracovii został internowany na Węgrzech, skąd jednak powrócił do Polski w roku 1943. Ta decyzja była niestety brzemienna w skutkach, bowiem już w listopadzie został Fryc aresztowany przez Niemców i trafił na gestapo. Najprawdopodobniej wkrótce potem został rozstrzelany, choć być może warto odnotować, że u niektórych wcześniejszych badaczy (Janusz Kukulski, Andrzej Gowarzewski) pojawiała się również wersja o śmierci Fryca w trakcie Powstania Warszawskiego. Wydaje się jednak, że były gracz Pasów zginął już w roku 1943, ponieważ istnieje lista 50 nazwisk z dnia 9 listopada 1943 – wykaz osób skazanych na śmierć przez niemiecki sąd doraźny – na której Stefan Fryc figuruje.

Tym samym Stefan Fryc jest kolejnym z grona Mistrzów Polski z 1921 roku, który zginął tragicznie i dość młodo, bo jeszcze przed pięćdziesiątką. Niestety, na "Morycu" owa smutna lista bynajmniej się nie kończy, a wkrótce przypomnimy sylwetkę innego znakomitego gracza Pasów, który nie doczekał nawet zakończenia rozgrywek roku 1922.

Paweł Mazur "depesz"

Artykuł powstał przy wykorzystaniu materiałów i zdjęć opublikowanych na portalu WikiPasy.pl, zwłaszcza zaś fotokopii relacji prasowych z gazet: "Przegląd Sportowy", "Tygodnik Sportowy", "Illustriertes Österreichisches Sportblatt", "Ilustrowany Kuryer Codzienny", "Kurier Sportowy", "Nowy Dziennik" oraz "Nowiny", a także książki Henryka Voglera "Wyznanie Mojżeszowe. Wspomnienia z utraconego czasu" oraz strony internetowej www.gmina.czernichow.pl.

Komentarze

Zaloguj się lub załóż nowe konto.

Zaloguj się lub załóż nowe konto.

Komentarze

Kłaniam się w pas to o czym marzyłem spełniło się mamy doświadczonego dyrektora sportow...
Czyli jak chorągiewka zawieje :) I z tego co pamiętam to na początku sezonu nie pisałeś...
post:
Mecz
Przewaga optyczna była duża w pierwszej połowie, ale nic z tego nie wynikało. Warta nib...
post:
Mecz
Kibic a ty byłeś na meczu ,co ty opowiadasz pierwsza połowa to rewelacja w środku, domi...
jak jest zle to mowimy, ze zle a jak dobrze - to ze dobrze :) na razie jest... troche l...
Nareszcie zawiało optymizmem w komentarzach
post:
Mecz
Nie był taki zły;) P.S. 11 kolejek i jest 16 pkt! Nie trafiłem i się cieszę!!!
czas zaczac operacje "Derby" - kilka tygodni zeby postawic Siplaka i Alvareza na nogi,...
Super mecz to nie był, ale fajnie, że młodzieżowcy strzelili po golu i zgarnęliśmy 3 pu...
Trzy trudne charaktery polskiej piłki, niektórzy twierdzą, że nawet czarne na jednym po...
Niezły mecz, ważne zwycięstwo. Tak dalej trzymać. Brawo polacy
FAJNE , na wesoło i dobrze się czyta !
No i doczekałeś/liśmy się dyrektora sportowego!
Ale prezes „ SYPNĄŁ „ kupa fosy do podziału !
BARDZO DOBRY OBROŃCA NAPASTNIK I ROZGRYWAJĄCY KONIECZNIE POTRZEBNY BO JEST BEZNADZIEJNI...
JÓZEF KAŁUŻA TO JEDEN Z NAJWIĘKSZYCH RODAKÓW TO GENIUSZ XX WIEKU PANA TADEUSZA ZNAL NA...
post:
mały
Trudno trochę to łyknąć, no ale realia takie nie inne, niestety. Juniorzy grają jak z n...
post:
mały
Klub nie ma jakiegoś nie wiadomo jakiego budżetu, bo jak w tamtym sezonie szacowane był...
post:
mały
I dlatego nigdy przy takim podejściu wyżej niż szarzyzna ligowa nie wskoczymy
w najlepszym wypadku środek tabeli i walka o utrzymanie dwie możliwości przy takiej pol...
post:
mały
Mi się wydaje, że jak jacyś nasi zawodnicy się zaczynają wybijać w naszej lidze to już...
Na początku sezonu pisałeś o grze o utrzymanie, teraz już środek tabeli.
post:
Kto wie
Za Klicha, Kapustkę i Piątka trochę wzięli. Zresztą nie utrzymaliby ich jakby im się ko...
Z Cracovi odeszli kluczowi zawodnicy Klich Rakels Kapustka Hernandez G ol Piątek Covilo...
Co tu komentować .Mamy super drużynę rezerwową. I co z tego jak pierwsza jest delikatni...