GK: ?Pasy" rzucą wszystkie siły na Jagiellonię
Cracovia uległa Lechowi Poznań, kończąc porażką pierwszą rundę, ale życie toczy się dalej, trzeba zagrać jeszcze dwa mecze awansem z wiosny i to dla ?Pasów" może być okazja na poprawę humorów.
W spotkaniu z Lechem z dobrej strony pokazał się Piotr Polczak, ale nie uchronił on zespołu od porażki. - Nie udało się, szkoda, bo byliśmy blisko przynajmniej remisu - mówi defensor "Pasów". - Lech miał swoje sytuacje, ale my też. Szczęście było jednak przy drużynie gości. W ich zespole było wielu dobrych zawodników. Który był najgroźniejszy? Bramki nie strzelił żaden napastnik, tylko obrońca Djurdjević, więc wychodzi na to, że on był najgroźniejszy. Była walka o piłkę, ja też walczyłem, ale on uderzył i, jak sądzę, wyszedł mu strzał życia, zatem stało się. Graliśmy 90 minut jak równy z równym, mogliśmy ?dowieźć" ten remis do końca, ale niestety, trzy punkty pojechały tym razem do Poznania.
Piłkarzom bardzo przeszkadzały trudne warunki. Jak podkreślał Polczak, gdzie indziej były o wiele lepsze boiska do gry niż w Krakowie, gdyż organizatorzy potrafili przygotować płyty. Pod Wawelem byli zaskoczeni, bo śnieg spadł pierwszy raz w tym roku.
Piłkarz miał wątpliwą okazję występować już na takim boisku, ale było to jeszcze w starej drugiej lidze, gdy był piłkarzem GKS-u Katowice. - Pamiętam taki mecz z Łomżą - mówi. - Lecz tu jest ekstraklasa, podgrzewane płyty... Mecz rozegrany na takim boisku wchodzi w nogi. Co do przystosowania się do takich warunków, to nie mam sobie nic do zarzucenia, od kilku meczów gramy w butach z metalowymi kołkami.
Cracovii zabrakło szczęścia(?), koncentracji(?), bo mimo przewagi Lecha remis był osiągalny, poznaniacy zdobyli bramkę z najsłabszej swojej sytuacji bramkowej.
- Wytrzymaliśmy tempo, ale zabrakło nam koncentracji - mówi zawodnik. - Do 70 minuty dotrzymujemy kroku rywalowi, potem już brakuje sił. Nie da się w trzy tygodnie nadrobić zaległości. Ale przed nami jeszcze dwa mecze i musimy w nich walczyć o komplet punktów. Teraz czeka nas Jagiellonia Białystok. Pamiętamy doskonale tę ostatnią przegraną 0:2 na wyjeździe. Wszyscy dobrze wiemy, w jakich okolicznościach... Musimy teraz zrobić wszystko przed własną publicznością, by wygrać. Mimo wszystko, z porażki z Lechem można wyciągnąć też kilka pozytywów. Na pewno cieszy fakt, że stwarzamy sytuacje. To już tendencja, bo przecież w Zabrzu też graliśmy odważnie, atakowaliśmy 4-5 zawodnikami. Nie mogliśmy się przełamać, ale przecież Lech to czołowa drużyna.
Polczak został powołany przez Leo Beenhakkera do reprezentacji, która wyjedzie na zgrupowanie w Turcji. - Cieszy mnie powołanie selekcjonera, w końcu gra z Serbią jest bardzo cenna - mówi Piotr Polczak. - Miałem ostatnio kontuzję, operację kolana i przerwę w grze. Tak więc powołanie to miłe zaskoczenie dla mnie.
Jacek Żukowski - POLSKA Gazeta Krakowska
Komentarze
Zaloguj się lub załóż nowe konto.
Zaloguj się lub załóż nowe konto.