Oskar Wójcik o donicy Michała Probierza, cierpliwości i piłkarskich marzeniach

Wojcik-Oskar-legia-tytko

- Miałem cel, żeby pójść ścieżką Bartka Kapustki czy Mateusza Klicha i trafić do Cracovii. Ja zresztą od małego byłem fanem Pasów. To wujek, który jest kibicem Cracovii, podarował mi pierwszy szalik. Odkąd trafiłem do Tarnovii, marzyłem, żeby dołączyć do Cracovii  – mówi dla Terazpasy.pl piłkarz Cracovii Oskar Wójcik .

Obrońca Cracovii, Oskar Wójcik, który w tym sezonie zachwyca formą i jest jednym z największych odkryć PKO Bank Polski Ekstraklasy przed meczem z Legią Warszawa opowiada o swoich piłkarskich początkach, długiej drodze do piłkarskiej elity, atmosferze w szatni i planach na przyszłość.

- Oskar, zacznijmy od samych początków. Skąd u Ciebie wzięło się zainteresowanie piłką nożną? Jak to się stało, że zostałeś zawodowym piłkarzem?

Oskar Wójcik:  - Zaczynałem w małej miejscowości Rylowa koło Tarnowa. Moim pierwszym trenerem był wujek, który wziął mnie pod swoje skrzydła. Moja rodzina jest bardzo sportowa, więc piłka towarzyszyła mi od zawsze – czy to na podwórku, na orliku, czy w domu z bratem, siostrą, a nawet z rodzicami. Po prostu sprawiała mi ogromną przyjemność i zawsze ciągnęło mnie do gry. Nie było w tym żadnej presji, to była czysta radość.

- Z Rylowej trafiłeś do Tarnovii...

Oskar Wójcik:  - Tak, spędziłem tam bardzo fajne lata, wspominam mnóstwo turniejów i tych orlikowych rozgrywek. Wtedy też pojawił się cel, żeby pójść ścieżką Bartka Kapustki czy Mateusza Klicha i trafić do Cracovii. Ja zresztą od małego byłem fanem Pasów. To wujek, który jest kibicem Cracovii, podarował mi pierwszy szalik. Odkąd trafiłem do Tarnovii, marzyłem, żeby dołączyć do Cracovii.

- Czy jako młody chłopak miałeś okazję poznać osobiście Bartka Kapustkę czy Mateusza Klicha, którzy przeszli tę samą drogę?

Oskar Wójcik:  - Nie, nie znałem się z nimi. Ale pamiętam taką sytuację, że przyjechali kiedyś na jakiś event. Byłem wtedy mały i mam z nimi zdjęcie. Dla dzieciaków takich jak my to było coś niesamowitego spotkać kogoś z taką historią.

 

- Mając 14–15 lat trafiłeś do Krakowa. To była wielka zmiana w Twoim życiu...

Oskar Wójcik:  - Na początku mieszkałem u rodziny – u cioci i wujka w okolicach Niepołomic. Miałem też brata i wujka w Krakowie, którzy pomogli mi się zaaklimatyzować. Później, jak brat zakończył już swoją przygodę z piłką, zamieszkałem u cioci.

- Pamiętasz, kiedy pierwszy raz trafiłeś na trening pierwszej drużyny Cracovii?

Oskar Wójcik:  - Na pewno za trenera Michała Probierza. Byłem wtedy w juniorach i to były takie zupełnie przypadkowe, pojedyncze treningi – może dwa, trzy, maksymalnie pięć. Prawdziwa zmiana nastąpiła, gdy pojawił się trener Zieliński. Jeszcze będąc w CLJ-ce, po kilku dniach od jego przyjścia zostałem wciągnięty do pierwszego zespołu.

- Myślałeś wtedy, że droga do debiutu i zadomowienia się w kadrze pierwszej drużyny Cracovii będzie aż tak długa?

Oskar Wójcik:  - Będąc w CLJ-ce, sam fakt, że mogłem trenować z pierwszą drużyną i jechać z nimi na obóz, był dla mnie ogromnym zaszczytem. W ogóle nie myślałem o debiucie. Cieszyłem się każdym dniem, że mogę trenować z taką jakością. Z czasem, kiedy to się przeciągało, zacząłem uważać, że może już powinienem grać. Do tego doszła poważna kontuzja, która wykluczyła mnie z gry na rok. To wszystko bardzo zastopowało moją karierę. Myślę, że trochę długo to trwało, ale teraz cieszę się, że jestem i mogę występować w Cracovii.

- To nasuwa mi skojarzenie ze słynną donicą trenera Probierza, którą pokazał kiedyś na konferencji, tłumacząc, że wyszkolenie piłkarza to proces, a nie chwila. Czy nie masz wrażenia, że przez te wszystkie lata, gdy Twoi rówieśnicy debiutowali w wieku 18–19 lat, by potem szybko o nich zapominano, Ty wyszedłeś z tej „donicy” jako piłkarz już ukształtowany, dojrzały, którego nie złamała presja ani pierwsze trudności w dorosłym futbolu?

Oskar Wójcik:  - No tak, to prawda, zacząłem grać troszkę później. Mam 22 lata, za chwilę 23, więc chciałoby się wcześniej. Być może byłem trochę przetrzymany, ale z drugiej strony przez te cztery czy pięć obozów cały czas trenowałem z pierwszą drużyną, grając jedynie w rezerwach. Czy to mi pomogło? Trudno powiedzieć. Nie wiemy, jakby to wyglądało, gdybym zaczął grać wcześniej.

- Ten sezon jest znakomity w Twoim wykonaniu. W prestiżowym rankingu jesteś drugi wśród wszystkich piłkarzy. Jak to się robi, żeby z takim przytupem wejść do Ekstraklasy?

Oskar Wójcik:  - Myślę, że po prostu jestem sobą. Ciężko trenuję, ale to nie tylko moja zasługa. Mam wokół siebie kolegów z boiska, trenera i sztab, którzy dają nam mnóstwo rad. To zasługa całej drużyny, że ten sezon tak wygląda.

- Skoro mowa o znakomitej formie – niedługo trener Urban będzie rozsyłał powołania do reprezentacji na mecze barażowe. Czy gdzieś po cichu, w marzeniach, liczysz na to, że taka informacja trafi również do C iebie?

Oskar Wójcik:  - Wiadomo, że to marzenie każdego piłkarza – być w reprezentacji Polski. Teraz, czy to powołanie przyjdzie, czy nie – ja daję z siebie maksa na każdym meczu i na każdym treningu, żeby się tam znaleźć. Ale to zależy tylko i wyłącznie od selekcjonera. Ja robię wszystko, co mogę, i mam nadzieję, że kiedyś to powołanie przyjdzie.

- A były jakieś sygnały, że jesteś obserwowany?

- Ja o niczym nie wiem. Ze mną nikt się nie kontaktował, więc dlatego – tak jak mówię – skupiam się na swojej robocie.

Wojcik-Oskar-legia-tytko

- Na początku sezonu dużo mówiło się o Twoich rajdach i odważnych wejściach z piłką. W trakcie sezonu trochę tego zabrakło, a w meczu z Piastem znów dałeś takie świetne podanie. Co się stało? Czy to kwestia zaleceń taktycznych?

Oskar Wójcik:  - Myślę, że zmiana ustawienia ma tu znaczenie. Gdy gramy na czterech obrońców, jestem bardziej w centrum i skupiam się na asekuracji. Kiedy Amir gra wyżej, a ja jestem ustawiony troszkę szerzej, mam więcej miejsca na wprowadzenie piłki i łatwiej o takie zagrania. Ale pamiętajmy, że moją rolą numer jeden jest bronić i na tym się skupiam. Jeśli jednak widzę miejsce, żeby odważnie wyprowadzić piłkę czy zagrać dłuższe podanie, zawsze to zrobię. Najważniejsza jest dla mnie defensywa.

- W sieci zrobiło się głośno po wpisie pewnego kibica Lechii na twój temat. Cała drużyna, łącznie z takimi tuzami jak Kamil Glik, stanęła za Tobą murem. Jak odebrałeś tę sytuację?

- Na początku zobaczyłem ten wpis, ale nie zrobił on na mnie żadnego wrażenia. To opinia jakiejś przypadkowej osoby. Ja robię wszystko dla dobra drużyny. Natomiast reakcja chłopaków – Klicha, Praszelika, Glika, Knapa, Dominika Piły – pokazała, że atmosfera w zespole to nie są puste słowa. Kiedy masz wsparcie od tak wielkich postaci, to naprawdę cieszy i buduje. To pokazuje, że jesteśmy blisko siebie, i to pomaga też na boisku.

- W mediach pojawiały się informacje o zainteresowaniu Tobą przez Brøndby. Było coś na rzeczy?

Oskar Wójcik:  - Oferta była, stąd pojawiło się to w mediach. Ale to była tylko oferta. Myślę, że troszkę dodano, że już jestem dogadany. Tak nie było. Od początku mówiłem, że chcę grać w Cracovii, że minęło dopiero pół roku i chcę z tą drużyną powalczyć o coś więcej, o najwyższe miejsca. Sam nie byłem przekonany do tego transferu.

- Jak długo planujesz zostać w Krakowie? Kibice chcieliby, żeby to trwało jak najdłużej. Ale patrząc na rozwój kariery, za chwilę skończysz 23 lata – to moment, żeby myśleć o wyjeździe.

Oskar Wójcik:  - 23 lata na obrońcę to idealny wiek. Nie po to podpisywałem kontrakt z Cracovią, żeby uciekać do pierwszego lepszego klubu. Na ten moment jestem tu szczęśliwy. Ale nie ukrywam, że moim marzeniem zawsze był wyjazd za granicę, do jednej z topowych lig, i spróbowanie tam swoich sił. Jeśli pojawi się odpowiednia oferta, będę się nad nią zastanawiał. Ale co przyniesie los – nie wiem.

- Postawimy Cię przed hipotetycznym wyborem: wolałbyś wygrać mistrzostwo Polski z Cracovią czy mistrzostwo Anglii lub Hiszpanii z jakimś klubem?

Oskar Wójcik:  - Od razu mówię – jestem fanem Cracovii od małego. Wiemy, jak długo czekamy na mistrzostwo i jak ważne jest dla nas i dla kibiców. Zdobyć coś z Cracovią to moje ogromne marzenie.

- Obecnie jesteś chyba najlepszym obrońcą ligi. Którzy defensorzy, z Polski i ze świata, są dla ciebie wzorem?

Oskar Wójcik: - Kiedyś, gdy zaczynałem, moim idolem był Sergio Ramos. Teraz jest wielu topowych obrońców: Virgil van Dijk, a w Arsenalu Saliba i Gabriel. To na nich warto się wzorować.

- Mówiłeś o zmianie formacji. Czy preferujesz grę w trójce, gdzie masz więcej swobody, czy w dwójce środkowych obrońców?

Oskar Wójcik:  - To trochę inne zadania. Czy gramy czwórką, czy piątką, zawsze daję z siebie sto procent. Ale faktycznie, w trójce, gdy jestem ustawiony bliżej linii bocznej, mogę mocniej pressować rywala i częściej wprowadzać piłkę. Trochę bardziej preferuję grę w trójce, ale dostosuję się do każdej taktyki.

- Na boisku sprawiasz wrażenie bardzo dojrzałego i doświadczonego gracza. Skąd u ciebie ta cecha w tak młodym wieku?

Oskar Wójcik:  - No właśnie, czy to jeszcze młody wiek? [śmiech] Za chwilę kończę 23 lata, to już nie jest 18 lat. Myślę, że po prostu taki jestem. W każdej drużynie, w każdym roczniku starałem się być liderem na boisku. To wychodzi samo z siebie. Nikogo nie udaję, jestem po prostu sobą.

- Przywołaliśmy już Mateusza Klicha. Masz, podobnie jak on, bardzo wesoły charakter. Pamiętam młodego Mateusza, dla którego trening był wspaniałą zabawą, ale nie zawsze to podobało się trenerom. Czy Ty też, przez swoją wesołość i skłonność do żartów, sprawiasz problemy trenerowi Elsnerowi? [śmiech]

Oskar Wójcik:  - [śmiech] No, czy sprawiam problemy trenerowi Elsnerowi? To trzeba by jego zapytać. Na pewno cieszę się, że mogę być w tym klubie, z takimi ludźmi. To sprawia mi przyjemność. Ale na treningu jest czas na pracę. Owszem, gdy jest okazja, można pożartować, ale jeśli przychodzi moment na skupienie, przełączam się w tryb pracy.

- Mateusz Klich przyznał, że w szatni ma ksywkę Dziadek. Możemy się domyślać kto mu ją nadał... [śmiech]

Oskar Wójcik:  - [śmiech] Myślę, że parę osób mówiło do niego dziadek i tak się jakoś przyjęło. Ale nie wygląda na dziadka, dobrze się trzyma, więc na pewno jeszcze trochę pogra i pomoże drużynie.

- Na koniec, czy mógłbyś zadeklarować, że – tak jak Mateusz Klich – wrócisz kiedyś do Cracovii, jeśli już wyjedziesz?

Oskar Wójcik:  - Na ten moment jestem w Cracovii i nie myślę o powrocie [śmiech]. Ale jeśli kiedyś wyjadę i gdzieś zadomowię się na dłużej, to nie ukrywam, że zawsze będę chciał wrócić do Cracovii. Jestem jej kibicem i po prostu kocham ten klub.

  • Wywiad zredagowany na podstawie wypowiedzi na konferencji prasowej przed meczem z Legią Warszawa.

Stanisław Malec „Crac”

Zobacz zapis konferencji prasowej z Oskarem Wójcikiem:

 

Komentarze

Zaloguj się lub załóż nowe konto.

Zaloguj się lub załóż nowe konto.

Powered by eZ Publish™ CMS Open Source Web Content Management. Copyright © 1999-2010 eZ Systems AS (except where otherwise noted). All rights reserved.