Patrzeć na sąsiada z góry - przyjemne uczucie!

Sezon, który początkowo nie oferował nam więcej niż spokojne granie w środku tabeli w samej końcówce eksplodował największymi - od czasów przegranej w pamiętnym 3-2 we Wronkach walki o start w rozgrywkach UEFA - emocjami.

Drużyna Majewskiego z meczu na mecz grała coraz lepiej, coraz skuteczniej. Ostatnie 5 meczy to wręcz popis skutecznego rozgrywania spotkań, 4 wygrane, 1 remis a bramki 12-2. Tak skutecznie w pierwszej lidze to nasze chłopaki grały chyba jeszcze ?przed wojną?. Co więcej Cracovia mająca od kilku sezonów etykietkę ?drużyny własnego boiska? na 3 ostatnie mecze wyjazdowe wygrała... dokładnie trzy!!!

Nic więc dziwnego, że nie tak dawne komentarze o ?nudnym stylu Cracovii Majewskiego? czy wręcz o trenerze, który wyselekcjonowaną onegdaj przez trenera Stawowego do ofensywnej gry drużynę na siłę zagania do archaicznej taktycznie obronnej gry zastąpił powszechny podziw i radość z sukcesów pasiastych piłkarzy.

Historycy i pseudo-historycy sportowi zajęli się z werwą ogromnie poważną dyskusją czy Cracovia wyprzedziła Wisłę po 59-u czy 70-u latach. Dyskusja o tyle bzdurna, że rozważanie czy można być wyżej w lidze od Mistrza Polski trąci troszeczkę obalaniem tabliczki mnożenia.

W 1948 roku były takie przepisy jakie były (zresztą zdecydowanie sensowniejsze od panujących później przez wiele lat reguł, które doprowadziły do haniebnego Wisła - Legia 0-6 i ŁKS - Olimpia 7-1). Co najbardziej zabawne w 1948 roku zarówno w myśl przepisów z tamtych czasów (mecz barażowy 3-1) jak i współczesnych (bezpośrednie mecze 2-0 i 1-1) mistrzem Polski byłaby Cracovia. No ale ktoś wymyślił sobie tezę według której Mistrz Polski nie wyprzedza drugiej drużyny w lidze...

Niektórych moich znajomych takie sprzeczne z wszelką logiką teorie denerwują. Ale czy ta ?dyskusja? jest naprawdę taka zła? Im więcej piszą o Cracovii w kontekście wspaniałego rezultatu z tego sezonu, a nie w kontekście złośliwości i przeinaczeń, w których celuje zwłaszcza mało znany osobnik z długim zielonym ogonem, tym dla Pasów oraz ich kibiców i lepiej i zdrowiej...

Przez forum TP! przetacza się teraz dyskusja nad słynnym ?Końcem pięknej epoki!? w kontekście obecnego sukcesu. Nie ukrywam, że motywacją do napisania niniejszego tekstu był fakt, że wchodząc w posezonowej euforii na TP! nie widziałem jakiegoś wielkimi literami zrobionego napisu o tym, że piłkarska Cracovia znowu jest NUMEREM JEDEN w Krakowie i Małopolsce. (Od redakcji dowiedziałem się później, że szczegółowa analizę sezonu przygotowuje znany i szanowany pasiacki internauta).

Kibic piłkarski bowiem to ?taki zwirz?, który kocha na okrągło o sukcesach czytać, a nie cierpi wspominania porażek. Złośliwi natychmiast wypomnieli redaktorowi serwisu jego już legendarną sympatię do Wojtka Stawowego. Mnie to nie razi aż tak bardzo bo - są godni zaufania świadkowie - jeszcze w pierwszej połowie meczu z Lechem (3-0) jęczałem do sąsiadów, że ?za Stawa to się Panie Kochany z przyjemnością mecze oglądało?. (Inna sprawa, że wspomnianego banerka miałem już tak powyżej uszu, że dobre pół roku temu zablokowałem go w swojej przeglądarce na stałe).

Wszelako kolejne spotkania z udziałem Cracovii oglądało się coraz lepiej. Zaś już to co robili od 25 minuty z Widzewem czy cały mecz z Łęczną to po prostu ?coś smakowitego?. Na dziś realia są takie, że to trener Majewski osiągnął największy sukces piłkarskiej Cracovii od dziesiątek lat.

Czwarte miejsce w mistrzostwach kraju i półfinał Pucharu Polski to ?nie w kij dmuchał? - jak mawiał Tomek Sawyer. Dlatego jak każdy kibic Pasów z coraz większą wiarą będę ?Doktora? oklaskiwał i trzymał kciuki za pasiastą drużynę pod wodzą Stefana II ?Twardego?.

Dodatkową przyjemność kibicom sprawia fakt, że po raz kolejny Cracovia uplasowała się w pierwszej dziesiątce polskich drużyn. Po pamiętnym powrocie do pierwszej ligi w 2004 roku Cracovia zajmowała odpowiednio 5, 9 i 4 miejsce. Po raz kolejny potwierdziliśmy, że Cracovia powróciła do elity polskiego futbolu.

Miło się chodzi teraz po mieście z roześmianą od ucha do ucha gębą...

?Nie ciesz się nie ciesz!? - zawrzasnął na sam mój widok sąsiad nie czekając na pytanie ?no i jak to Twoje Towarzystwo ostatecznie wyszło na koniec sezonu??. ?Pamiętaj, że zmienia się to prowadzenie raz na 60 lat? wyrwało mu się nieopatrznie - po czym gwałtownie ugryzł się w język.

?Obyś był prorokiem we własnym kraju stary? - odpowiedziałem i w zupełnie odmiennych nastrojach udaliśmy się pooglądać przy browarze mecz Korona - Bełchatów.

Icek66

Moja wieloletnia, niezwykle sympatyczna znajomość z autorem powyższego listu powoduje, że już na wstępie muszę wykluczyć złośliwość, wrogość czy inne niskie wobec Teraz Pasy! pobudki, które mogłyby być niezdrową motywacją do popełnienia tak ambitnego tekstu.

Za dobrą monetę przyjmuję, więc słowa Icka:

?Nie ukrywam, że motywacją do napisania niniejszego tekstu był fakt, że wchodząc w posezonowej euforii na TP! nie widziałem jakiegoś wielkimi literami zrobionego napisu o tym, że piłkarska Cracovia znowu jest NUMEREM JEDEN w Krakowie i Małopolsce?.

?Kto się tłumaczy, ten się oskarża? mawiała jedna z moich nauczycielek, skutecznie - już w wieku cielęcym - zabijając we mnie tak przydatną w życiu codziennym cechę...

Czas mamy jednak radosny, więc dla znamienitego autora listu zrobię wyjątek. Wytłumaczę. Wytłumaczę bez wrodzonej złośliwości, to czego Icek nie zrozumiał...

Skłamałbym, gdybym powiedział, że pokazanie ?pleców? Wiśle w sposób naturalny nie rodziło również we mnie (niech mi ksiądz kapelan wybaczy!) pokusy odreagowania i napisania tekstu z mottem ?za bój za krew, za lata łez, Cracovii nadszedł czas!?...

Pokusie towarzyszyła jednak wewnętrzna rozterka, bowiem jak uczy doświadczenie niechybnie po takiej ideologicznej publikacji na największej i najbardziej opiniotwórczej niezależnej stronie Cracovii, tu i ówdzie podniosłyby się absurdalne głosy o wiślackim zakompleksieniu, a co bardziej wrażliwi oskarżyliby Teraz Pasy! o szerzenie antywiślackiej nienawiści...

Z kolei zupełne zignorowanie tematu ?Cracovia przed Wisłą? stałoby się natchnieniem do wyrażania głosów zbliżonych do zawartych w publikowanym powyżej liście...

Tak źle i tak niedobrze.

Często jednak zdarza się, że życie samo przynosi rozwiązania. Tak było i tym razem, a z pomocą niżej podpisanemu przyszedł nieoczekiwanie Prezes Cracovii.

Tuż po powrocie z ostatniego meczu w Łodzi na stronie Teraz Pasy! pojawił się u samej góry strony (nad relacją z meczu) napis: ?Janusz Filipiak: - Nie patrzeć na Wisłę?, a pod nim stosowna zajawka wywiadu mówiąca o historycznym wydarzeniu, jakim było wyprzedzenie lokalnej rywalki w ligowej tabeli.

W ten sposób wypowiedź prof. Janusza Filipiaka zawarta w tytule wywiadu stała się ? trochę przypadkowo - również odredakcyjnym komentarzem, który w swej klasycznej formie mógł być tylko rozwinięciem, tłumaczeniem (na kolokwialne ?olać Wisłę? albo przewrotne ?Cracovia zawsze Pany!?) lub plagiatem zawartych w tytule słów Profesora...

Nie wszyscy zrozumieli? Cóż. Taka jedność myśli Prezesa Cracovii i Teraz Pasy! nie zdarza się codziennie...

Powered by eZ Publish™ CMS Open Source Web Content Management. Copyright © 1999-2010 eZ Systems AS (except where otherwise noted). All rights reserved.