#TerazPasPress: Leszek Kabłak - Wyniki są, ale co z tą rozrywką?

#kablak-radosc-nieciecza

Generalnie dla mnie Cracovia wciąż jest wielką niewiadomą. I mam nawet takie wrażenie, że sam trener Probierz idąc tunelem na boisko zastanawia się jak wypadnie tego dnia jego drużyna – czy oni wszystko to "ogarnęli" i czy coś z tego co ma się zadziać się zadzieje  – pisze na Terazpasy.pl red. Leszek Kabłak  (Kaizen Media) polski korespondent Euronews,  były dziennikarz m.in. RMF FM, TVP, TVN i Polsatu.

W ciągu ostatniego miesiąca zdobyliśmy tyle samo punktów w lidze, co Lech i Śląsk – osiem. Jestem oczywiście, jak chyba wszyscy, bardzo zadowolony z tych zdobyczy punktowych, ale tradycyjnie już powiem, że gra, którą prezentujemy nie jest dla mnie tym, co docelowo chciałbym widzieć w wykonaniu Cracovii. I nie mam też w tej chwili takiego przekonania, że gra na tym poziomie może nam zapewnić spokojne miejsce w środku stawki. Przeciwnie raczej, w dalszym ciągu uważam, że będziemy grali o utrzymanie. Jeśli popatrzymy "na chłodno" w tabelę to i za nami i przed nami są drużyny, które nie grają gorszej piłki niż my, też dobrze punktują i mają niezłe składy. Dlatego też obawiam się, że do końca sezonu będziemy jednak czuli gdzieś oddech szesnastego miejsca za sobą.  No chyba, że...

Gramy teraz na wyjeździe z Piastem Gliwice, który zwłaszcza po odejściu Jakuba Świerczoka też ma swoje problemy. Potem u siebie podejmujemy Stal i Wartę – zespoły nie gorsze od nas, ale też na naszym poziomie. To jest według mnie kluczowy moment jeśli chodzi o kwestię utrzymania. Jeśli na początku października udałoby się nam mocno odbić od dna tabeli, to pewnie potem też byłoby już spokojniej.

#kablak-radosc-nieciecza

Nawet w takim przypadku uważam jednak, że nie mamy kadry, która predestynowałaby nas do jakichś wyższych celów: transfery letnie przyniosły zakupy, które są wątpliwe, bo taki Kakabadze, chociaż jest reprezentantem Gruzji i gra w swojej reprezentacji, cały czas grzeje ławkę. Hebo Rasmussen też nie jest na razie zawodnikiem, który diametralnie poprawiłby nasza grę. Balaj jest wysoki i to wszystko co o nim można powiedzieć dobrego. Ze starych transferów: Rivaldinho jak nie strzelał, tak dalej nie strzela, a Alvarez jest często kontuzjowany i nie gra.

Ta sytuacja, którą w Szczecinie miał Ogorzały powinna zostać zamieniona na gola, ale tej bramki nie było. I gdyby Kurzawa nie strzelił sobie samobójczej bramki głową to nie wiem czy byśmy wyrównali. Zmierzam do tego, że przywozimy ze Szczecina szczęśliwy punkt, bo graliśmy dobrze tylko we fragmentach tego meczu. Pokazał on jednak, że nie mamy zespołu, który potrafiłby rywala zdominować przez dłuższą część gry.

To samo dotyczy zresztą meczów na własnym boisku, bo z Górnikiem Zabrze pierwsza połowa w naszym wykonaniu była katastrofalna. Popełnialiśmy juniorskie wręcz błędy, które owocowały stratami bramek. Dopiero w drugiej połowie zagraliśmy dobrze, zepchnęliśmy Górnika, ale pytanie: dlaczego nie potrafimy zagrać 90 minut na takim poziomie. Tak jak kiedyś, gdy grali jeszcze: Cabrera, Hernandez, Gol, czy Covilo. Wtedy ten zespół potrafił grać cały mecz dobrze, a teraz gramy co najwyżej dobrą jedną połowę – raczej drugą – a bywa i tak, że gramy dobrze przez piętnaście minut, albo pół godziny.

Wracając więc do sedna sprawy: nie wiedzę za bardzo perspektyw z tej gry, choć zaznaczam, że mam nadzieję, że się pomylę. Bardzo chciałbym się mylić i mam oczywiście nadzieję, że wygramy zarówno ze Stalą, którą bardzo lubię, jak i z Wartą. Jeśli jednak okazałoby się, że nie będziemy z tymi drużynami punktować, to będzie bardzo ciężko – uważam, że inni są obiektywnie lepsi od nas.

Mój największy zarzut do polityki klubu polega na tym, że my notorycznie marnujemy okienka transferowe. Przychodzą do nas zawodnicy, którzy mają być wzmocnieniem, a potem lądują na ławce rezerwowych i z niej nie wstają. I ostatecznie nie ma z nich większego pożytku, poza tym, że uzupełniają przeciętną kadrę. Ja cały czas powtarzam, że jak na okoliczności funkcjonowania Cracovii – klubu z takim sponsorem, z takim potencjałem, z tak stabilną sytuacją finansową – pozyskani w ostatnich okienkach transferowych zawodnicy są po prostu dramatyczni. Nie sprawdził się Alvarez, który miał się sprawdzić – choć akurat jego słaba gra w ubiegłym sezonie leżała raczej po jego stronie, niż po stronie klubu. Inne transfery też według mnie są mocno chybione.

Cieszy mnie za to fakt, że trener Probierz powoli stawia na coraz większą liczbę Polaków. Dzisiaj gdy trzech Polaków wychodzących w pierwszym składzie Cracovii to nie jest żadne zaskoczenie i sensacja – i bardzo dobrze, to jest słuszny kierunek! Ale dobrym – nomen omen – probierzem wartości naszej kadry jest także i to, że w trzecioligowych rezerwach występują nierzadko piłkarze, którzy już tej Ekstraklasy zakosztowali. No i powiem szczerze: jeśli tacy ekstraklasowi piłkarze grają z jakąś Wólką Pełkińską i remisują z nią 1:1 to ja jestem pełen niepokoju.

Mimo tej nieszczęsnej Wólki teraz jesteśmy wiceliderem, wygraliśmy w ubiegły weekend z Wisłą w Sandomierzu 3:1 i Rakoczy strzelił dwie bramki. Jedną, z karnego, dołożył Piszczek i pytanie dlaczego on nie mógłby zagrać w Ekstraklasie, bo przecież nie narzekamy na nadmiar napastników. Ale te mecze rezerwy pokazywały nie raz i nie dwa, że pięciu kolesi z Ekstraklasy grających z facetami nie wiadomo skąd ma mimo wszystko duży problem, żeby wygrać. To pokazywało też, że potencjał naszych transferów jest mierny, skoro ludzie nie mieszczący się w pierwszym składzie zespołu na Ekstraklasę udowadniają, że w składzie na trzecią ligę też nie bardzo mają czego szukać.

Zresztą a propos: zastanawiam się co się stało z tymi dwoma młodymi Brazylijczykami, których ściągnęliśmy do drużyny rezerw jako "przyszłościowych": z Vinisiusem Ferreirą i Matheusem Santosem. Nie widzę ich teraz w rezerwach i ciekawi mnie co się z nimi stało?

Jeszcze jedna rzecz mi się natomiast podobała w ostatnich tygodniach. Pojechaliśmy z przyjaciółmi na mecz do Niecieczy: bardzo przyjemny wyjazd, słoneczny dzień, radość ze zwycięstwa. Mało tego: ze zwycięstwa po całkiem niezłej grze. A muszę nadmienić, że była to moja trzecia wizyta w Niecieczy i w końcu zakończyła się ona wygraną, bo zawsze tam przegrywaliśmy jak jeździłem. Po meczu jeszcze długo siedzieliśmy pod stadionem i podszedł do nas trener Probierz. Uścisnął nam wszystkim dłoń, porozmawialiśmy i nawet jeden z naszych kolegów, Grzegorz, który jest dość dużym krytykiem trenera wyznał mu to wprost. Potem obaj przekonywali się wzajemnie: trener zechciał wysłuchać jego argumentów, sam przekonywał do swoich. To było bardzo eleganckie. Mam wprawdzie czasami wrażenie, że trener Probierz jest mistrzem w mówieniu każdemu tego, co dana osoba chciałaby akurat usłyszeć, ale naprawdę sam fakt, że do nas podszedł, pogadał i podziękował za to, że wspieraliśmy drużynę na wyjeździe był bardzo miły.

Wracając jednak do "szukania dziury w całym": chciałbym wiedzieć jaka obecnie przyświeca nam wizja budowania zespołu. To znaczy: budujemy go już od czterech lat i wydawało się, że w momencie, gdy zdobywaliśmy Puchar i Superpuchar Polski faktycznie zaczynamy osiągać wyznaczone cele. Potem jednak wszystko się posypało. Dziś mogę powiedzieć, że jestem bardzo zaniepokojony najbliższym czwartkiem, bo obawiam się, że z ŁKS-em możemy zakończyć naszą przygodę związaną z tegorocznymi rozgrywkami Pucharu Polski. Po prostu ŁKS gra bardzo dobrze w I lidze, a nierzadko zdarza się, że w rozgrywkach pucharowych na tym etapie drużyny pierwszoligowe lepiej prezentują się od tych z Ekstraklasy. Dlatego też obawiam się, czy pokonamy z tym naszym składem pierwszą przeszkodę. Mam nadzieję, że i tu się pomylę, ale jednak zaczynamy tym razem "z wysokiego C" – to już nie jest Chojniczanka, czy Bytovia i tu trzeba naprawdę się "sprężyć".

W zeszłym sezonie, przyznaję, byłem bardzo rozgoryczony, ponieważ mieliśmy wtedy autostradę do finału i w zasadzie jednego tylko poważnego rywala, czyli Raków, który zresztą podejmowaliśmy na własnym boisku. Wystarczyło nie dostać czerwonej kartki, może po karnych jakoś awansować i niewykluczone, że powtórzylibyśmy w finale z Arką sukces, jaki był rok wcześniej. To był w każdym razie wymarzony scenariusz, a teraz już tyle szczęścia w losowaniu nie mamy i nie zdziwię się, jeśli w kolejnym losowaniu zabraknie kuleczki z nazwą naszego klubu.

Zmierzam w ten sposób jednak również do tego, że my w tym sezonie gramy na dobrą sprawę nie wiadomo o co. Moim zdaniem – jak już pisałem – będzie to raczej walka o utrzymanie i to pomimo buńczucznych zapowiedzi, że jesteśmy w stanie grać w ósemce i nie mamy tych minus pięciu punktów, jak w zeszłym roku. Z taką grą nie jesteśmy jednak drużyną "skazaną" na mocne punktowanie. Fakt: udało nam się w czterech ostatnich meczach dwa razy wygrać i nie przegrać ani razu, więc te punkciki zbieramy, ale nie mamy aż tak silnego zespołu, który powodowałby, że ze spokojem zasiadamy na stadionie podczas starć z Wartą, czy Stalą.

Oczywiście, gdyby Pelle strzelił bramkę w Łęcznej mielibyśmy dwa punkty więcej. Pelle zmarnował też ostatnio stuprocentową szansę w meczu z Zabrzem. Te dwie sytuacje pokazują jednak, że my nie mamy napastnika – takiej prawdziwej "dziewiątki" – bo ten człowiek jest może dobry w rozegraniu, ale ustawiany na pozycji napastnika pokazuje, że brakuje mu zimnej krwi. I co najzabawniejsze: i tak jest najlepszym strzelcem Cracovii. Mamy więc dalej problem na wielu pozycjach: poza tym, że brak nam napastnika brak nam też rozgrywającego. Pytanie: kiedy te luki uda się załatać, bo jeśli mówimy o budowie zespołu, to wypadałoby jednak mieć takiego gościa, który rozrzuca piłki. Kiedyś mieliśmy takich "reżyserów gry": Gizę, Strausa, Kapustkę, Gola – każdy z nich potrafił rozprowadzić grę, a my tego rozegrania w ogóle nie mamy.

Zaznaczam przy tym wszystkim, że ja nie jestem człowiekiem, który krzyczałby w pierwszym szeregu "zwolnić Probierza". Nie ukrywam, że czuję się troszkę rozczarowany tymi czterema latami, dlatego że oprócz zdobycia Pucharu Polski i Superpucharu nie udało nam się na trwałe zbudować jakości drużyny, nie udało się jej ustabilizować na wyższym poziomie. Nie jestem jednak gościem, który byłby teraz zwolennikiem zwalniania trenera. Chciałbym jednak bardzo, żebyśmy się może troszkę "ogarnęli" jako klub w kwestii transferów. A jeśli nie potrafimy ich robić z zagranicy, to przynajmniej ściągajmy fajnych Polaków z niższych lig.

Te pozytywy, które widzę teraz w drużynie to także są głównie Polacy. Coraz lepiej wygląda gra Lusiusza, chwała Bogu, że po kontuzji wrócił Pestka, który daje jakość. Pestka bardzo zmężniał, nabrał ogłady – pamiętam takie derby na Wiśle, kiedy po meczu trener Probierz bardzo mocno go "łajał" i wydawać się mogło, że gra Pestki w Cracovii niedługo dobiegnie końca. Tymczasem stało się odwrotnie: Pestka nie zrażony zacisnął zęby i trenował dalej, zaliczył dobre występy w młodzieżówce, został wypożyczony do Chrobrego i wrócił jako lepszy zawodnik. Mówiło się jakiś czas o transferze do Włoch – on oczywiście nie doszedł do skutku, ale pokazuje to tylko, że Pestka to bardzo fajny gracz i mam nadzieję, że jeśli kiedykolwiek odejdzie z Cracovii to stanie się to za duże pieniądze.

Generalnie dla mnie Cracovia wciąż jest wielka niewiadomą. I mam nawet takie wrażenie, że sam trener Probierz idąc tunelem na boisko zastanawia się jak wypadnie tego dnia jego drużyna – czy oni wszystko to "ogarnęli" i czy coś z tego co ma się zadziać się zadzieje.

Słyszę niekiedy takie opinie z różnych źródeł, że w szatni Cracovii nie ma specjalnie "team spirit" – traktuję to jednak jako pewnego rodzaju plotki, bo "nie byłem, nie widziałem", więc mam do tego pewien dystans. Ale być może, skoro przychodzą tam ludzie z różnych krajów, to wszyscy wchodzą do szatni jak na zwyczajny zakład pracy, "odbębniają" dniówkę i idą do domu. Z drugiej jednak strony widzę w tych wrześniowych meczach takie symptomy, które świadczyłyby o czymś innym. W tych ostatnich spotkaniach wszystko można było powiedzieć, tylko nie to, że brakuje naszym piłkarzom zaangażowania. I niewykluczone, że to jest klucz – to jest droga, którą powinien klub podążyć.

Skoro nie mamy jakościowej kadry, skoro piłkarsko "odstajemy" od innych, to zadbajmy o to, by ta drużyna była maksymalnie zintegrowana. Zadbajmy może o jakieś wspólne wyjścia, grille, zaanimujmy takie sytuacje, by piłkarze z różnych części świata mogli się lepiej poznać i aby każdy nowy zawodnik mógł się w taką integrację wpisywać. Jeśli gracze poczują, że są częścią fajnej wspólnoty to na pewno nikomu to nie zaszkodzi, na pewno nie obniży to ich motywacji. Tym bardziej, że w takiej lidze jak polska to czym, można nadrobić braki to przede wszystkim fizyczność i zaangażowanie. Wystarczy, że ludzie wyjdą lepiej zmotywowani na mecz i to może już mieć kolosalne znaczenie – czasami zupełnie nie związane z ich umiejętnościami czysto piłkarskimi.

Spodziewam się więc do końca tego sezonu walki o utrzymanie, choć nasza sytuacja nie jest w tej chwili jakaś super-dramatyczna. Nie uważam też jednak, żebyśmy byli jakimiś faworytami do grania o europejskie puchary – tak mogą sądzić tylko jacyś niepoprawni optymiści, forsujący tezę, że z tym składem moglibyśmy zagrać o miejsca pucharowe. Być może zimą pojawią się wreszcie jakieś dobre transfery i to jest dla nas szansa. Skoro mogliśmy kiedyś pozyskać Cabrerę i Gola, to zawsze taka sytuacja może się powtórzyć. Może też należałoby jeszcze trochę "oczyścić" tę kadrę z zawodników, którzy się nie sprawdzili i zrobić miejsce dla innych. W normalnym klubie te rotacje są częstsze i dotyczą nie tylko piłkarzy, ale także działaczy. Nie będę tu już wskazywał z imienia i nazwiska, bo w przypadku naszego klubu tego typu postulaty i tak są chyba niemożliwe do zrealizowania. Nawet gdy wyniki są fatalne to jedynymi winnymi są trener i piłkarze, ale zarząd klubu – nigdy!

Przede wszystkim liczę jednak na to, że obejrzę drużynę zaangażowaną, bo bez tego zaangażowania trudno jest grę Cracovii oglądać. Tak jak ktoś, kto nie jest kibicem Górnika Łęczna, czy Wisły Płock nie ma ochoty oglądać ich gry, tak samo nie podejrzewam, żeby ktoś postronny czekał z utęsknieniem na kolejny mecz Pasów.

Leszek Kabłak - Kaizen Media

Leszek Kabłak - współwłaściciel firmy Kaizen Media , polski korespondent Euronews, a wcześniej dziennikarz RMF FM, TVP, Telewizji Puls, Polsatu, TVN24 i PAP.

Od redakcji:

  • #TerazPasPress – to nowe miejsce na Terazpasy.pl w którym dziennikarze sympatyzujący z Cracovią  dzielą się swoimi obserwacjami i przemyśleniami na temat najstarszego Klubu w Polsce.
  • Jeśli chciałbyś zabrać publicznie głos w tej lub innej sprawie interesującej dla kibiców Cracovii prześlij swój tekst  na adres: admin/at/terazpasy.pl. Najciekawsze artykuły, listy i felietony opublikujemy. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do skracania nadesłanych tekstów.

Komentarze

Zaloguj się lub załóż nowe konto.

Zaloguj się lub załóż nowe konto.

Powered by eZ Publish™ CMS Open Source Web Content Management. Copyright © 1999-2010 eZ Systems AS (except where otherwise noted). All rights reserved.