#SiemionOdSerca: Mega-rozczarowująca wizja przyszłości, czyli zagrożenie nawrotów raka
A przecież pan Profesor miał "idea fix" pod tytułem "produkcja piłkarzy netto"! Mieliśmy wychowywać, promować, a następnie sprzedawać młodych Polaków i tak to wszystko miało się kręcić. I jak to teraz wygląda? (…) Pan Profesor Filipiak musi chyba spojrzeć w lustro i sam przed sobą przyznać, że coś mu nie wyszło – pisze na Terazpasy.pl Tomasz Siemieniec, były piłkarz i kierownik Cracovii.
Walczymy o piłkarki ręczne!
Byłem na "spotkaniu wspierającym" na hali - była nas pewna grupa osób, może nie jakaś duża, ale zdeterminowana. Byli sami zaangażowani, którzy chcą realnie coś zrobić, a nie tylko gadać. Wpadliśmy na pewne pomysły i jednym z nich jest wspólna zbiórka podpisów wsparcia dla piłkarek ręcznych podczas meczu z Wisłą Płock przy Kałuży. Ponieważ spotkanie z zarządzającymi sekcją ma się odbyć 2 czerwca, więc chcemy takie formalne poparcie dla nich zorganizować. Będziemy więc zbierać podpisy na trybunach - piłkarka w stroju klubowym będzie stała z kibicem i przed kasami będą zbierali podpisy za tym, aby cofnąć uchwałę o zawieszeniu sekcji seniorek piłki ręcznej.
Mam nadzieję, że środowisko kibicowskie pomoże dziewczynom wybrnąć z tej trudnej sytuacji. Będziemy walczyli o to formalnie, żeby sekcja została odwieszona i aby była autonomiczna, lub też by miała przynajmniej dotacje na poziomie POTRZEBNYM dla jej dalszego funkcjonowania. Aby te dotacje były takie, na jakie sekcja ZASŁUGUJE będzie ciężko, ale chodzi przede wszystkim o to, żeby zabezpieczyć jej byt i przetrwanie w dotychczasowym stanie. To jest podstawowa sprawa dla pasiastej braci na ten weekend.
Wycofanie rezerw
Następną ze spraw palących, ze spraw co najmniej dziwnych, które nie sposób pominąć jest kwestia rezygnacji z prowadzenia przez MKS Cracovia SSA drużyny rezerw. Jest to zdumiewające oświadczenie, zwłaszcza gdy je zestawiam z niedawnymi przecież jeszcze wypowiedziami pana Profesora Filipiaka, który przecież mówił że chcemy się bić o najwyższe cele. No ale teraz znowu słyszymy z jego ust, że jest recesja, że musimy oszczędzać i to jest prawda - z tego co słyszę już zostały poczynione ruchy oszczędnościowe, takie jak pomniejszanie budżetów wewnątrz klubowych na leczenie, fizjo i inne sprawy związane z pierwszym zespołem, a także na wycofywanie pewnych drużyn w sekcji hokejowej.
Tniemy co się da i tniemy to co się nie da, więc w ramach tego rodzaju logiki likwidacja rezerw to strzał w dziesiątkę. Ale mówiąc całkiem poważnie: z jednej strony słyszymy, że jest źle i będzie jeszcze gorzej, a z drugiej strony dowiadujemy się, że Comarch chce wyłożyć grube miliony na całkowite wykupienie udziałów w Cracovii od Miasta Kraków.
To są DWIE SPRZECZNE RZECZY! Z jednej strony pod hasłem oszczędności likwiduje się rezerwy, których roczny koszt funkcjonowania to jakiś milion złotych, a z drugiej strony wydaje się 27 milionów na wykup akcji, który nikomu do niczego nie jest potrzebny.
Między słowami
Ja między słowami wyczytuję, że ten ruch jest dokonywany po to, aby Cracovię móc łatwiej sprzedać. Wiadomo, że gdyby wchodził jakiś inwestor zagraniczny, czy prywatny, to wiadomo że chce mieć 100% udziałów, a nie jakichś drobnych współwłaścicieli. To jest zatem jedyny powód, jaki widzę.
Tylko to mnie wcale nie pociesza, bo co miałoby oznaczać sprzedawanie Cracovii przez stuprocentowego udziałowca - Comarch? Czy byłaby to sprzedaż Cracovii wraz ze wszystkimi jej terenami: Rączna, Wielicka, 3 Maja i tak dalej? Obawiam się, że wątpię.
Co więcej: gdy kiedyś, jeszcze jako czynny zawodnik, walczyłem o to, żeby Miasto wzięło Cracovię pod swoje skrzydła to byłem pewien, że będzie to zabezpieczenie istnienia Klubu. Całemu środowisku kibiców "Pasów" udało się to wtedy wywalczyć w sposób spektakularny i nie chciałbym, żeby teraz Miasto pozbywało się wszystkich akcji Cracovii, bo to także dla Miasta może się w przyszłości jedynie odbić czkawką.
Dzisiaj może zmieniły się realia i kiedyś łatwiej było ludziom wyjść na ulicę, żeby pokazać swoje racje, a dzisiaj każdy jest wpatrzony w swój telefon, swojego smartfona i tam toczy się ich życie wewnętrzne. Ale jeśli teraz nasze środowisko nie powie głośno "nie pozwalam!" to naprawdę za chwilę możemy się obudzić w przerażającej rzeczywistości.
Rezerwy raz jeszcze, czyli nie będzie niczego?
Wrócę jednak raz jeszcze do tematu wycofywanych rezerw, bo wcześniej wspomniałem o tym w innym kontekście, a teraz chciałbym spojrzeć na sprawę z punktu widzenia sportowego. I biznesowego.
Mówienie o tym, że my mamy nadzór finansowy i musimy o 10% ograniczyć wydatki to jest robienie z ludzi idiotów. W Ekstraklasie funkcjonują kluby z nadzorem finansowym, jak Śląsk, Piast, czy Widzew i nikt nie robi takich cyrków. Każdy z tych klubów ma też swoją drużynę rezerw i nikomu nawet przez myśl nie przejdzie jej wycofywanie - przeciwnie, każdy klub bije się o to, żeby jego rezerwy grały przynajmniej w III, a najlepiej w II lidze.
Zawodnicy szerokiej kadry, żeby mogli dobrze funkcjonować i rozwijać się muszą mieć do tego stworzone warunki, co dobitnie widać na przykładzie Lecha Poznań. W "Kolejorzu" zawodników nie trzeba nigdzie wypożyczać, bo wystarczy, że grają w drugoligowej rezerwie na odpowiednim poziomie i tam zbierają doświadczenia, jednocześnie cały czas będąc ściśle monitorowani przez klub.
Mało tego: ten cyrk, który u nas się teraz odbywa z kolejnym już wycofywaniem niedawno odtworzonych rezerw koresponduje w katastrofalny sposób z faktem, że Wisła Kraków właśnie postanowiła... reaktywować rezerwy! I co: po drugiej stronie nie ma recesji, czy jak? Wisła ma długi, boryka się z ogromnymi problemami, a mimo to odtwarza drużynę rezerw! To jest paranoja z naszej strony i nie tylko strzał w stopę, ale cała seria po stopach, w dodatku z karabinu.
Rezerwy to jest możliwość obserwowania i sprawdzania zawodników na bieżąco, to jest możliwość wprowadzania na poziom centralny także juniorów, w tym tych najzdolniejszych, aby zobaczyć jak będą się prezentowali na tle seniorów. Przemawia za tym mnóstwo argumentów. Oczywiście są to również wydatki, ale opinie są nieporównywalnie mniejsze niż korzyści.
A przecież pan Profesor miał "idea fix" pod tytułem "produkcja piłkarzy netto"! Mieliśmy wychowywać, promować, a następnie sprzedawać młodych Polaków i tak to wszystko miało się kręcić. I jak to teraz wygląda? Mieliśmy produkować - netto, brutto - a efekt? Juniorzy starsi walczą o utrzymanie, juniorzy młodsi wprawdzie są już pewni utrzymania, ale zapewnili je sobie na finiszu rozgrywek, a rezerwy chcemy zlikwidować.
Pan Profesor Filipiak musi chyba spojrzeć w lustro i sam przed sobą przyznać, że coś mu nie wyszło.
Strafegia ultra-krótko-falowa
Pisałem już o tym kiedyś, pewnie zresztą nie raz, że nie mamy jako klub planu długofalowego. Nigdy. Dla nas plan długofalowy to jest plan na miesiąc do trzech miesięcy - i to jest maksimum. My nawet nie mamy planu na jeden sezon, nawet na jedną rundę! Wszystkie nasze działania są prowadzone ad hoc.
Jak funkcjonują trenerzy, którzy są zatrudniani w Cracovii? Zwykle tak, że co pół roku muszą zmieniać skład. A już w obecnym, kończącym się właśnie sezonie nie zgadzała się trenerowi nie tylko jakość, ale nawet ilość zawodników w kadrze. Ile było takich spotkań, gdy nie byliśmy w stanie zapełnić ławki rezerwowych?
I jak teraz słyszę o oszczędnościach i o tym co zostało obcięte w drużynie ekstraklasowej - a dopowiem, że my nigdy nie słynęliśmy z tego, że mamy super opiekę medyczną, czy super rehabilitację po kontuzjach, organizację i tak dalej - to ogarnia mnie przerażenie. Uważam, że jako kibice "Pasów" nie możemy się na takie rzeczy godzić. I jak bardzo lubię Pilcha jako pisarza, tak nie chcę się godzić na to, co on napisał o naszej wiecznej "doli garbatej" i o "genie porażki".
Chciałbym być jak kibice Cracovii sprzed wojny, którzy patrzyli tylko "od mistrzostwa do mistrzostwa". Ale te moje oczekiwania nie są chyba dziwne, tym bardziej, że rośnie nam pokolenie, które będzie dużo bardziej "roszczeniowe" niż my sami. Będzie to pokolenie, które nie doznało ciężkich czasów: nie podkładało gazet pod tyłek, żeby nie pobrudzić się od trzydziestoletnich ławek, nie malowało własnoręcznie i nie sprzątało stadionu wyrywając chwasty, nie widziało piłkarzy przebierających się w barakach, ani nie spotkało dziadka sprzedającego na meczach precle z zeszłego tygodnia. Oni są wychowani na TYM stadionie, przy drużynie grającej w Ekstraklasie i naturalnym jest, że chcą by drużyna, z którą się utożsamiają walczyła o trofea.
Obawa o następny sezon
Biorąc to wszystko co się dzieje pod rozwagę uważam, że w sezonie 2023/24 nasze szanse na utrzymanie w Ekstraklasie wynoszą 50%. Moim zdaniem przy takim zarządzaniu, przy tylu odejściach z Klubu, przy podyktowanych jakimiś irracjonalnymi przesłankami oszczędnościach na każdym kroku to wszystko zmierza w jak najgorszym kierunku.
A propos odejść: wiemy już, że pożegnamy się z Sipl'akiem, Pestką i Niemczyckim (odejdą za darmo!), wiemy, że mogą do tej trójki dołączyć kolejni piłkarze, a nic nie słyszymy o wzmocnieniach - poza jakimiś nieoficjalnymi doniesieniami o transferze Mroza z Resovii nie ma ani pół informacji na temat naszych planów. Jak zresztą mogą być konstruowane plany, skoro my nawet nie wiemy kto będzie trenerem pierwszego zespołu w kolejnych rozgrywkach - trener Zieliński nie ma w dalszym ciągu podpisanego nowego kontraktu i trudno powiedzieć, czy taki kontrakt zobaczy.
Nigdy nie podpisujemy kontraktów zawczasu, zawsze czekamy na ostatni moment, aż do chwili, gdy wszystko bierze w łeb. Mądry człowiek, czy - w tym przypadku - mądra organizacja powinna się uczyć na błędach, natomiast Cracovia jest na tego rodzaju naukę gruntownie impregnowana i nic sobie nie robi z tego rodzaju edukacji.
Czy ktoś więc może się dziwić mojemu "czarnowidztwu"?
Jaki ma być nowy sezon, jeśli nie bardzo ciężki?
A może w tym szaleństwie jest "metoda"?
Zastanawiam się jak mam sobie wytłumaczyć te nasze spacery nad przepaścią ze śpiewem na ustach. I dochodzę do wniosku, że patrząc na całokształt zaczynam dostrzegać pewien absurdalny, na pozór, czynnik, który może wszystko to co się dzieje wyjaśnić. Pewnie ktoś mi zarzuci, że to spiskowa teoria. Może i tak. Ale jeśli się o czymś nie pisze, to ludzie o tym łatwiej zapominają. Więc ja będę pisał cały czas, poruszając znów temat o którym wspomniałem w zeszłym tygodniu.
A może ma to wyglądać w ten sposób, że za jakiś czas - powiedzmy - za pół roku pan Profesor Filipiak powie nam tak: "no i popatrzcie teraz, za czasów tego wiceprezesa, któregoście tak nie lubili było dobrze, a jak teraz jest źle". I nastąpi wielki powrót: Jakub T. wejdzie "cały na biało", wszystko wróci do tak zwanej "normy".
I jak: teoria spiskowa?
No to przyjrzyjmy się temu wszystkiemu co się dzieje: jeszcze pół roku temu potrafiliśmy ściągać drogich zawodników, płacić kontrakty takiemu gościowi jak Konoplyanka, a teraz nagle wjeżdżają radykalne ograniczenia budżetu, cięcia kosztów i wszystko to, co nieuchronnie doprowadzi do niezadowolenia kibiców.
Nawet najzagorzalsi fani Cracovii nie wiedzą o pewnych rzeczach, może nawet czasem się tym nie interesują - bo też i interesowanie się funkcjonowaniem Cracovii jako organizacji nie jest zajęciem przyjemnym - ale ja jestem w stanie wyobrazić sobie takie "zagranie".
I nie mówię tego bezpodstawnie, mam na to wiele poszlak. Niedawno było głosowanie o usunięciu Jakuba T. z zarządu PZPN-u - przegłosowano, że ma być usunięty. No ale głosowanie sobie, a fakty sobie: Jakub T. w dalszym ciągu funkcjonuje w Zarządzie PZPN-u, tyle że... jako "zawieszony". Takie dziwne machinacje utwierdzają mnie w przekonaniu, że opinia publiczna nie ma pełnego obrazu. A jednocześnie uważam, że w tym przypadku mamy do czynienia z sytuacją jak z nawracającym rakiem: "jak nie wytniesz tego do końca to jest duża szansa, że szybciej wróci".
Myśmy raka nie wycięli i już widać nawroty, o których pisałem przed tygodniem. Te nawroty są coraz bardziej niepokojące i obawiam się, że obejmują kolejne organy. Gdyby na przykład ręka, która podnosi telefon w rozmowie z ewentualnymi nowymi trenerami została zainfekowana przez raka to byłoby bardzo źle, oj bardzo źle...
W każdym bądź razie: jakie mamy plany na przyszłość tego nikt nie wie, a więc nikt też nie będzie pytał, czy są one związane z Jakubem T. Oby nie, ale nikt z pracowników klubu, ani z kibiców nie może być tego pewien.
PS: Zauważyłem na stronie Małopolskiego Związku Piłki Nożnej, że członkiem Związku jest nadal Tomasz Bałdys. Ciekawi mnie co jest przyczyną tego faktu, skoro człowiek ten został zwolniony ze struktur Cracovii, a do MZPN-u został wybrany jako działacz Cracovii. Dlaczego więc obecnie nie będąc pracownikiem Klubu i nie mając nic do powiedzenia w małopolskiej piłce Tomasz Bałdys wciąż jest w strukturach MZPN?!
Tomasz Siemieniec „Siemion”
Od redakcji:
- #SiemionOdSerca – [poprzednio: „Okiem (byłego) kierownika”] - to stałe miejsce na Terazpasy.pl w którym Tomasz Siemieniec, były piłkarz i kierownik Cracovii, dzieli się swoimi obserwacjami i przemyśleniami na temat najstarszego Klubu w Polsce.
- Jeśli chciałbyś zabrać publicznie głos w tej lub innej sprawie interesującej dla kibiców Cracovii prześlij swój tekst na adres: admin/at/terazpasy.pl. Najciekawsze artykuły, listy i felietony opublikujemy. Redakcja zastrzega sobie jednocześnie prawo do skracania nadesłanych tekstów.
Komentarze
Zaloguj się lub załóż nowe konto.
Zaloguj się lub załóż nowe konto.
Panie Siemieniec
Kibic1995
10:23 / 27.05.23
Zaloguj aby komentować