Prawdy i legendy: Jak dyskryminowano Cracovię

cracovia-medal

Dzięki uprzejmości Pana Leszka Rafalskiego publikujemy na Terazpasy.pl jego kolejny artykuł sprzed lat. Tekst ?Jak dyskryminowano Cracovię? ukazał się w ?Tempie? dokładnie 20 lat temu, 30 lipca 1990 roku. Była to pierwsza próba poruszenia problemów, o których za czasów PRL-u nie można było pisać w prasie, mimo że stanowiły swego rodzaju ?publiczna tajemnicę?.

Autor starał się także w swej wypowiedzi zwrócić uwagę na nowe realia, w których Cracovia nie poradzi sobie bez młodych, dynamicznych, działających wspólnie i zgodnie ludzi, którzy wezmą losy Klubu w swoje ręce. O tym jak prorocze były to słowa świadczą dobitnie ostatnie dwie dekady, jakże różne w swoim obliczu ? dekady, które rozdziela na pół reaktywacja Koła Sympatyków KS Cracovia (organizatora słynnej Manifestacji ?Basztowa 2001?) i pojawienie się Grupy 100.

Redakcja Terazpasy.pl

***

Prawdy i legendy: Jak dyskryminowano Cracovię

cracovia-medal

Mówiono o Cracovii ? reakcyjna, burżuazyjna, żydowska i diabli wiedzą jaka jeszcze. Ale zawsze biało-czerwona, bliska krakowskiemu sercu, wrośnięta w pejzaż miasta jak mariackie wieże. Bogata tradycją i przygnieciona bieżącymi kłopotami, od wielu lat nie mogąca się pozbierać. Poszukajmy źródeł tych problemów.
.
Już w 1946 roku, gdy kraj był jeszcze w ruinie, Cracovia potwierdziła przynależność do najlepszych klubów w kraju. Drużynowymi mistrzami Polski zostali hokeiści, tenisiści stołowi, lekkoatleci i pływacy; wicemistrzami waterpoliści, piłkarki ręczne, koszykarze i tenisiści. Także w konkurencjach indywidualnych zawodnicy Cracovii zdobyli wiele medali. W następnych dwóch latach klub się wciąż rozwijał. Apogeum przypadło na rok 1948, gdy istniały 22 sekcje, a piłkarze z kilkoma reprezentantami zostali mistrzami Polski.

Wtedy zaczęły się zmiany strukturalne w sporcie, na wzór sowiecki. Kluby przyporządkowywano różnym pionom i zrzeszeniom. Działacze Cracovii zupełnie nieprzygotowani do tak radykalnych zmian nie wiedzieli komu oddać się w opiekę. Gwardia nie wchodziła w grę, chociaż była taka propozycja. Taki partner budził w działaczach Cracovii jak najgorsze skojarzenia. Oni przecież wciąż wyczekiwali na białego konia?

Wisła była bardziej pragmatyczna. nie broniła się za bardzo, kiedy jej starania o kolejarskiego patrona zostały odrzucone i wepchnięto ją do Gwardii.

Cracovia, chociaż jej do tego nie zmuszano, wybrała fatalnie, najsłabsze zrzeszenie ?Ogniwo? grupujące transport miejski, służby komunalne oraz urzędników, krótko mówiąc wielką biedę. To był pierwszy krok do klęski. Na początku 1949 r. przybrała nazwę Związkowy Klub Sportowy Ogniwo-Cracovia. Ten ostatni człon raził jednak komunistów, podobnie jak tradycje mieszczańsko-inteligenckie oraz brak sympatii w klubie do socjalistycznych przemian. Naciski były wyraźne i 18 VI 1949 r. klub jeszcze raz musiał zmienić nazwę na ZKS Ogniwo Kraków i barwy na żółto-czerwone. Politycznie podejrzana, materialnie odstawiona na margines, zaczęła tracić swój blask. Na kłopoty finansowe nakładały się trudności z wkomponowaniem się do biurokratycznych ram w jakie klub wtłoczono.

Widząc brak perspektyw w nowej sytuacji zarząd rozpaczliwie szukał wyjścia. Szansa pojawiła się, gdy pod Krakowiem zaczęto wznosić hutę. Nowy wielki kombinat metalurgiczny mógł się stać oparciem dla przechrzczonej na Ogniwo Cracovii. Szybko się więc dogadano i 4 I 1952 r. zarząd Cracovii podjął decyzję o połączeniu z Terenowym Kołem Sportowym Stal w Nowej Hucie. Ale nie udało się przechytrzyć władzy, która tego związku nigdy nie pobłogosławiła. Szansa przepadła:

- Chcieliście uciec do huty? Aleście politycznie do tego nie dojrzeli. Nigdy nie dopuszczę, żeby drobnomieszczańskimi naleciałościami zarazić Nową Hutę! ? powiedział jeden z wpływowych przedstawicieli Związków Zawodowych, prymitywny komunista chodzący z naganem Józef Belchman. Człowiek ten, nie cierpiący Cracovii przeszkadzał już wcześniej. To on właśnie w imieniu władz nie dopuścił w 1949 r. do ponownego wyboru na prezesa popieranego przez wszystkich w klubie szanowanego działacza Stanisława Żura tylko dlatego, że nie był lewicowy.

Po krótkim i formalnym flircie z kombinatem Cracovię znów przechrzczono, tym razem na terenowe Koło Sportowe Ogniwo przy MKP. A cóż tramwajarze mogli dać klubowi, mimo swych najszczerszych chęci?

Im władze bezpieczeństwa bardziej rosły w siłę, tym bardziej arogancko traktowano Cracovię. Bez uprzedzenia Gwardia zabrała Cracovii w 1953(?) część terenu, łącznie z kortami tenisowymi za stadionem lekkoatletycznym. Najzwyczajniej ogrodzili teren Cracovii i przyłączyli do swojego. W klubie larum oraz strach, by więcej nie zabrali. Jeden z trenerów poszedł do MPK szukać sprzymierzeńca, z którym mógłby jechać do Warszawy z protestem. Partyjni się bali. Pojechał więc z przedstawicielem rady zakładowej. Miał w stolicy znajomych sprzed wojny, ale nic nie mogli pomóc. - To nic nowego  ? usłyszeli krakowianie na odchodne.

Potem naciskano Cracovię, by zalegalizowała kradzież, co nastąpiło po dwóch, czy trzech latach. To był cios dla sekcji tenisowej.

Z innej strony też Cracovia obrywała. W 1952 r. koszykarze Ogniwa awansowali wraz z Gwardią (Wisłą) Kraków, CWKS (Legią) Warszawa i Kolejarzem (Polonią) Warszawa do finału Pucharu Polski. W pierwszym meczu Ogniwo grało z Gwardią. Gwardia była faworytem, lecz ?pasy? bez Jerzego Bentkowskiego i Tadeusza Pacuły, którzy wcześniej przeszli do Gwardii, walczyły nadspodziewanie dobrze i prowadziły cały mecz. Na sekundy przed końcem, przy stanie 48-48 Jerzy Banaś z Cracovii został sfaulowany. Sędzia nakazał rzut wolny (wtedy rzucano po jednym). Banaś trafił i Cracovia wygrała.

Działacze Gwardii nie mogąc pogodzić się z porażką zaczęli wszystko odkręcać. Na drugi dzień koszykarze Cracovii dowiedzieli się, że ostatni kosz został anulowany, gdyż faul popełniony był ?po czasie? i że ma być dogrywka. Kłamstwo szyte było najgrubszymi nićmi. UB wymusiło na przedstawicielu PZKosz taką decyzję. Potem powiedział: - Ja wiem, że wy macie rację, ale ja mam żonę i dzieci, i chcę dojechać do Warszawy.

Trener i kierownik drużyny zastraszeni zgodzili się na dogrywkę. Sędziowie też byli ?za?, zwłaszcza, że już w trakcie meczu pomagali Gwardii. Ale koszykarze Cracovii sprzeciwili się. Wtedy do kapitana drużyny, dzisiejszego senatora Romana Ciesielskiego podeszło dwóch tajniaków i zaczęli straszyć:

- Lepiej niech pan nie rozrabia. My dobrze wiemy kim pan jest. Pan uczestniczył w pochodzie 3 Maja, pan był w AK. To się może źle dla pana skończyć. Radzimy, żeby przekonał pan drużynę, że powinna stanąć do dogrywki.

Mimo to nie uległ presji. Sędziowie po 15 minutach oczekiwania, przy ciągłych gwizdach publiczności, ogłosili walkower. Także przed meczem o I miejsce kibice powitali Gwardię hucznymi gwizdami, a pokrzywdzona Cracovia zagrała o III m. Skandal był tak wielki, że delegat PZKosz nie wypisał na dyplomach miejsc.

Po tym incydencie coś pękło w drużynie. Już nigdy gra nie była dla nich taką przyjemnością. Rok później, podłamani, spadli z I ligi. Rozsypała się drużyna.

Gwardia rozbiła także sekcję pływacką Cracovii, zabierając w 1952 r. najlepszą zawodniczkę, reprezentantkę Polski Irenę Dobranowską oraz kilka innych osób. Los Dobranowskiej podzielili także dwaj znani lekkoatleci, wielokrotny mistrz Polski na 400 ppł Władysław Puzio i drugi reprezentant kraju sprinter Zygmunt Buhl.

Inne sekcje też zaczęły obumierać. W 1953 r. aż 7 piłkarzy Cracovii zabrano do wojska i za rok drużyna spadła do II ligi. Dopiero 1. III. 1955 r. przewodniczący GKKFiT Włodzimierz Reczek wydał decyzję pozwalającą klubom na powrót do historycznych nazw. Cracovia skorzystała z tego natychmiast, ale jej sytuacja była wówczas bardzo zła.

Zmiany w kraju pozwoliły Cracovii złapać lekki wiatr w plecy. 22. XI. 1957 r. klub przeszedł do zrzeszenia ?Start?, które patronowało mu niezbyt miłościwie do ubiegłego roku, ale uległo rozwiązaniu.

Równocześnie do Cracovii, która była już wówczas Spółdzielczym Klubem Sportowym przyłączono Koło Sportowe Start ? Stare Miasto.

Wbrew pozorom spółdzielczość była dość bogata, ale Cracovia tego nie wykorzystała. ?Start? był dumny, że tak zasłużony klub był w zrzeszeniu, ale działacze Cracovii nie potrafili wydusić z centrali prawie nic. Ze spółdzielczych pieniędzy powstały piękne obiekty sportowe w Łodzi, Opolu, Elblągu, Nowym Targu, a Cracovia do dziś nie ma swojej hali. Dużą część winy za to muszą wziąć na siebie członkowie kolejnych zarządów klubu, którzy nie umieli kręcić się wokół najważniejszych spraw. Zapatrzeni w przeszłość, mało ofensywni, żyli wciąż legendą dawnych lat. A czas mijał? Tu się trzeba wielu starszym panom mocno łupnąć w pierś, bo nie wszystko złe w tym klubie działo się za sprawą Wisły, Pana Boga, oraz losu.

Brak oparcia w mocnym zakładzie przemysłowym i mało przebojowych ludzi w zarządzie wyznaczały niski lot sekcji, których było coraz mniej. Zdarzały się też incydenty, które uświadamiały Cracovii, że fair play niewiele znaczy. Ot, choćby sprawa Kazimierza Kmiecika.

Cracovia zorganizowała szkółkę piłkarską przy spółdzielczości w Krakowie. Zgłosiło się 12 drużyn. W jednej z nich był 12-letni Kazimierz Kmiecik, którego matka pracowała wówczas w Spółdzielni Tworzyw Sztucznych. Już od pierwszych zajęć widać było, że to talent czystej wody, więc zaczął normalnie trenować. W wieku 15 lat był w reprezentacji Polski juniorów. Cracovia zapewniała mu opiekę i korepetycje. Kmiecik przylgnął do klubu zadowolony z przyjaznej atmosfery w drużynie. Także jego rodzice byli zadowoleni. Ale jego talent przypadł do gustu gwardyjskim działaczom z drugiej strony krakowskich Błoń. Drogę do juniora mieli prostą, niemalże służbową, poprzez ojca milicjanta.

Jesienią 1967 r. ojciec z synem napisali prośbę o przejście do Wisły. O tym na ile była to ich własna prośba świadczą dwa następne pisma: 8. I. 1968 r. Kazimierz Kmiecik pisze do KOZPN i do Cracovii: ?Zawiadamiam uprzejmie, że wycofałem swoją prośbę o zwolnienie z sekcji piłki nożnej SKS Cracovia i pragnę nadal uprawiać tę dyscyplinę sportu w macierzystym klubie? .

Młody chłopak chce nadal grać ze swoimi kolegami. Tydzień później jednak matka informuje Cracovię: ?Zawiadamiam, że syn mój Kazimierz wbrew mojej woli i swemu postanowieniu, tak jak mi oświadczył, został zmuszony do wyjazdu na obóz z GTS Wisła w dniu 14. I. 1968 r.? .

Równocześnie KOZPN, w którym Wisła miała najmocniejsze wpływy mocno naciskał, by Cracovia przekazała skreślenie Kmiecika z listy członków klubu. Jeden z upartych trenerów Cracovii pojechał. Interweniować w Warszawie, ale tam usłyszał: - Macie rację, ale z Wisłą nie wygracie. I nie wygrali.

Także sprawa przejścia Ryszarda Sarnata do Wisły oburzyła wielu kibiców Cracovii. Naciski, aby grał w Wiśle były z wielu stron i Cracovia widząc beznadziejność sytuacji skłonna była ustąpić, ale nie za darmo. W pertraktacjach ustalili, że za Sarnata Cracovia otrzyma kończącego karierę Kawulę i Polaka (na pół roku ? potem miał jechać do USA) oraz Sputę. Ponieważ rozgrywki I ligi (Wisła) rozpoczynały się tydzień wcześniej niż II liga (Cracovia) gwardyjscy działacze nalegali, by Cracovia podpisała Sarnatowi zwolnienie jeszcze przed pierwszym meczem w ekstraklasie, obiecując że w następnym tygodniu uregulują sprawę swoich trzech piłkarzy. Ale gdy Sarnata mieli w rękach zapomnieli o swoich obietnicach?

Cracovia skazana była na rolę ubogiego krewnego Wisły. Dla Gwardii były pieniądze, dzięki pomocy miasta Wisła zbudowała kompleks obiektów sportowych ze stadionem i halą, potem doszło jeszcze oświetlenie, zbudowane kosztem oświetlenie kilku krakowskich ulic. Plotka mówi, że oświetlenie było dla Cracovii, ale ówczesny jej prezes Jan Betlej, skądinąd sympatyk Wisły (nawet znaczek nosił w klapie), odstąpił je Wiśle.

W latach 60-tych i późniejszych już nie wypominano Cracovii, że jest reakcyjna, ani tego, że jej stadion nosił kiedyś imię Piłsudskiego. Jednak dla władz miasta, partyjnych i administracyjnych, pozostawała klubem drugiej kategorii. Był też wytworzony inny rodzaj zależności ?pasów? od Wisły. Działacze Cracovii wiedzieli, że służba bezpieczeństwa na każdego niemal może znaleźć jakiś hak i czasem podświadomie Wiśle ulegali. Ze strachu, lub z naiwności.

Tamten etap już się skończył bezpowrotnie. Teraz przyszły nowe czasy, ale wciąż nie widać w klubie nowych, młodych ludzi. W Cracovii i przy Cracovii pozostali głównie oldboje, bezradni wobec zmian społeczno gospodarczych, tak jak przed czterdziestu laty ówcześni członkowie zarządu bezradni byli wobec politycznych przemian. Oni nadal chcą mieć taki klub jak dawniej. Tęsknią do skansenu, na dodatek są skłóceni, co nie wróży nic dobrego.

Każdy solo się zaklina, że chce dobrze, ale ? jak mówi bajka ? pośród serdecznych przyjaciół psy zająca zjadły. Teraz nie ma podstaw, by powiedzieć, że ktoś z zewnątrz Cracovii przeszkadza, lub że ją dyskryminuje. Źródła kłopotów biją dzisiaj w samym klubie. Ten klub tylko wtedy odnosił sukcesy, kiedy nim rządzili ludzie młodzi, co brutalnie paru panów musi sobie uświadomić (przy pełnym szacunku dla ich siwych skroni).

Na razie tylko sekcja piłkarska oparta om juniorów, pod wodzą trenera Janusza Sputy znalazła opiekuna w Krakbudzie kierowanym przez prezesa Cracovii Mariusza Zawadę. Już pozbyli się wtrącaczy i jest szansa, że będzie działać na zdrowych zasadach. W innych sekcjach klęska. Tylko gdzieś na horyzoncie majaczą sylwetki potencjalnych sponsorów, których usiłuje nakłonić ?Solidarność?, ale czy się zdecydują?

Oby nie spełniła się angielska analogia i kilka sekcji najstarszego polskiego klubu sportowego nie poszło w ślady najstarszego w świecie klubu piłkarskiego Sheffield (założony w 1857 r.), gdzie pozostał tylko zarząd. Sportowców tam nie ma, więc problemów mało, tylko raz na jakiś czas zbiera się drużyna, by wystąpić w meczach jubileuszowych. Obawiam się, że bliżej dziś hokejowi i piłce ręcznej do angielskiego ideału, niż do sportowej i materialnej prosperity.

LESZEK RAFALSKI - ?Tempo?, 30 lipca 1990 r.

Komentarze

Zaloguj się lub załóż nowe konto.

NOWA PRZYŚPIEWKA

Świetny artykuł.
Trzeba wreszcie wyjść spod ławy i nawiązać do wspaniałych osiągnięć.
Na początek proponuje:
Zamiast "Cracovia nigdy nie spadnie ..", śpiewamy w przyszłym sezonie:
"PASY, PASY, PASY - CRACOVIA MISTRZEM EKSTRAKLASY !

Zaloguj aby komentować

warto przeczytac

Ciekawy artykuł: http://www.futbolnews.pl/informacje/aktualnosci-pilkarskie/art,3800,okupant-nie-wygral-z-futbolem-w-stolicy.html

Zaloguj aby komentować

Brawo!

Historie naszego ukochanego klubu od wieku pisali wspaniali ludzie!,Dzialacze,Poeci,uczeni ,przywudcy,i nawet Swieci,i ci wszyscy ludzie kochali ten klub ktory sie zwie CRACOVIA!!!!!!!!!(pieknie brzmi ,prawda?)Wiec my kibice,musimy sie im wszystkim odwcieczyc pieknym i pelnym stadionem,i musimy pokazac calemu krajowi i nie tylko ze prawdziwa kultura i ide? Polskiej pilki jest wlasnie(jak zawsze)CRACOVIAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!.

Zaloguj aby komentować

...

... wisła płynie przez Polskę jak kreska po dupie a wiadomo co z tego wychodzi...

Zaloguj aby komentować

ehh

Jak ja nie cierpie Wisły o matko.

Zaloguj aby komentować

uświadamianie

dzięki za takie artykuły.Kibicom to bardzo potrzebne-a szczególnie tym jeszcze nie ukształtowanym młodym wilkom o gorącej krwi ...ufam że na nowym obiekcie znajdzie się miejsce gdzie będzie można pooglądać filmy dokumentalne,spotkać się z ludzmi-historią naszego klubu opowiadającymi swe wspomnienia o Cracovii-pamiętajmy że jest ich coraz mniej..
Możemy być dumni z naszej Cracovii,dumę wyrażać w kulturalnym krakowskim dopingu fair-play , bez wulgaryzmów i agresji,kontynuując piękną choć trudną historię z poszanowaniem człowieczeństwa....

http://www.wikipasy.pl/%C5%BBydzi#Manuel_Rympel_.22S.C5.82owo_o_.C5.BBydach_krakowskich_w_okresie_mi.C4.99dzywojennym_.281918-1939.29.22

Zaloguj aby komentować

!.

Artykuł napisany w dniu moich urodzin :) Naprawdę super się czyta.Cała prawda...CRACOVIA PANY!

Zaloguj aby komentować

Kazdy powinien to przeczytac DOKLADNIE!

Uwazam, ze kazdy powinien to przeczytac. Brawo dla TP! za publikacje takich materialow, gdyz stanowia one o naszej sile ktora tkwi w historii i swiadomosci bycia porzadnymi lubzmi. Przekaz jest prosty; "nie wolno za wszelka cene dupy lizac" w imie zasady "Cel uswieca srodki" - nie, nie! KAZDY KIBIC CRACOVII MOZE BYC DUMNY Z TEGO SKAD POCHODZI JEGO KLUB I O CZYM STANOWIA JEGO ZASADY. Pamietajmy, ze oprocz kasiory mamy jeszcze historie i wartosci: BIEL I CZERWIEN - patriotyzm.

Niech nikt sie nie oburza jak pol stadionu ma ochote wykrzyczec ze "Wisla to stara kurwa!". Bo i owszem stara, a i kurwa bo dala sie wladzy a co najgorsze; brnela w to zupelnie jakby wlasnie tego chciala. Chcialas to mialas wislacki kmiocie.


Post Scriptum:
Ten tekst uswiadomil mi, ze nadchodzi czas w ktorym Cracovia - a raczej jej historia - zatoczy kolo.
Bo jesli ufac slowom, ze w klubie powodzilo sie najlepiej za rzadow "mlodych ludzi" to wlasnie jest ten czas!
RZASA, ULATOWSKI - mlodzi, przebojowi, odwazni. A i Don Felipe ma kilka zlociszy - NIE MA INNEJ OPCJI i jestem przekonany ze w do 2015 roku CZYNNIE wlaczymy sie do walki o Mistrza Polski oraz puchary w Europie.


DZIEKUJE CI CRACOVIO, ZE JESTEM TWOIM KIBICEM! LOJALNYM I SUMIENNYM.

Zaloguj aby komentować

bt

Każdy kibic PASÓW powinien przeczytać ten tekst kilka razy!

Zaloguj aby komentować

Zaloguj się lub załóż nowe konto.

Powered by eZ Publish™ CMS Open Source Web Content Management. Copyright © 1999-2010 eZ Systems AS (except where otherwise noted). All rights reserved.