[NA ŻYWO] Liga: Cracovia - Radomiak 3:0 (1:0) - Do trzech razy sztuka

cracovia-radomiak-logo

Liga: Zagłębie Cracovia - Radomiak 3:0 (1:0) 
Koniec meczu:
sobota, 15 kwietnia 2023 r., godz. 15:00
Stadion Cracovii

W tym miejscu oraz na naszym profilu fb.com/terazpasy  przekazywać będziemy najważniejsze informacje z meczu, a po jego zakończeniu zamieścimy relację z meczu oraz bezpośrednie transmisje z konferencji prasowej oraz pomeczowych wywiadów.Śledź przebieg tego meczu na fb.com/terazpasy :

Cracovia – Radomiak 3:0 (1:0)

  • 1:0 – 19 min. - Rakoczy
  • 2:0 – 90+2 min. - Ghita
  • 3:0 – 90+10 min. – Makuch

Cracovia:  Niemczycki – Hoskonen, Jugas, Ghita – Kakabadze, Oshima (90+17 Jodłowski), Knap, Jaroszyński (90+17 Zaucha) – Bochnak (90+9 Konoplanka), Rakoczy (68 Atanasow) – Kallman (90+9 Makuch).

Radomiak:  Kobylak – Jakubik (72 Pik), Rossi (59 Justiniano), Cestor, Abramowicz – Semedo (72 Castaneda), Ramos, Donis (36 Cele), Alves (59 Cayarga), Machado – Rocha.

Sędziowali:  Wojciech Myć (Lublin) oraz Adam Kupsik (Poznań), Andrzej Zbytniewski (Lublin).

Żółte kartki:  Jaroszyński (51, faul) – Justiniano (71, faul).

Widzów:  7948.

Do trzech razy sztuka

Cracovia po raz trzeci w tym sezonie odniosła na własnym boisku zwycięstwo w stosunku 3:0. Do Rakowa i Legii, które z bagażem trzech bramek opuściły Kraków dołączył także Radomiak Radom. Wysokie zwycięstwo z pewnością cieszy, lecz najbardziej pozytywne jest to, że podopiecznym trenera Zielińskiego udało się w końcu przełamać passę sześciu spotkań bez zwycięstwa i jednocześnie można już chyba stwierdzić, że końcówka sezonu nie będzie się wiązała dla "Pasiaków" z nerwowym spoglądaniem za plecy.

Choć mecz rozpoczął się dość obiecująco dla gości, którzy przez pierwsze pięć minut praktycznie nie schodzili z połowy Cracovii, bardzo wysoko pressowali i nie pozwalali "Pasiakom" na wymianę więcej niż dwóch, trzech podań, to jednak były to jedynie miłe złego początki - złego dla Radomiaka. Zespół trenera Zielińskiego niejednokrotnie udowadniał już, że granie z kontrataku jest tym, co lubi najbardziej i tym samym Radomiak chcąc grać "swoją grę" w istocie grał w grę... Cracovii.

Gospodarze odgryźli się po raz pierwszy w 5. minucie, gdy po pierwszym w tym meczu poważnym wypadzie pod bramkę Kobylaka Kakabadze posłał piłkę wzdłuż pola bramkowego, a tam zarówno Bochnakowi, jaki i Oshimie zabrakło centymentrów, by wepchnąć piłkę do siatki.
Chwilę później po efektownej akcji Kakabadzego, Oshimy i Bochnaka ten ostatni znalazł się w dobrej sytuacji w polu karnym i próbował jeszcze odegrać do Rakoczego, lecz fatalnie skiksował i golkiper "Zielonych" mógł spokojnie złapać piłkę "do koszyczka".

Niczego nie nauczyło to jednak Radomiaka, który był zdecydowanie zbyt pewny swego. Przy jedynym z wyrzutów z autu pod polem karnym Cracovii gracze gości ustawili się absurdalnie wysoko, całą swoją drużyną wędrując na połowę gospodarzy. W momencie, gdy przy udziale Bochnaka piłkę udało się przechwycić Oshimie do sprintu zza pleców ostatniego obrońcy z własnej połowy wystartował Rakoczy, a Japończyk idealnie odczytując intencję kolegi zagrał mu fantastyczną piłkę na wolne pole. Młodzieżowiec "Biało-Czerwonych" poprowadził piłkę aż w pole karne i pomimo asysty goniącego go obrońcy z dość niewygodnej pozycji płaskim strzałem po krótkim rogu pokonał słabo interweniującego Kobylaka.

Goście mogli wyrównać dość szybko, bo już w 24. minucie, gdy po dośrodkowaniu z rzutu wolnego fatalnie pomylił się Niemczycki. Bramkarz Cracovii nie tylko spóźnił się z interwencją, chcąc zablokować strzał głową jaki oddawał Leonardo Rocha, ale w dodatku znokautował również skaczącego do główki Jugasa. W tych okolicznościach Rocha zdołał oddać strzał i piłka przeleciała w nieznacznej odległości od słupka... pustej bramki.

Szansę na kolejną bramkę dla "Pasów" mieliśmy w 32. minucie, gdy piłka trafiła do Mateusza Bochnaka, a ten zdecydował się na mocny strzał celując "w okienko" krótkiego rogu - niestety, trafił jedynie w boczną siatkę. W kolejnej akcji ponownie świetna piłka z głębi pola, zagrana tym razem przez Knapa, stworzyła okazję dla Kallmana, który wgrał pojedynek z obrońcą, wpadając przed nim w pole karne, ale oddając w tym przypadku strzał z ostrego kąta Fin nie zdołał przechytrzyć golkipera Radomiaka.

Radomiak znów starał się zaatakować - po dośrodkowaniu do strzału głową zdołał się złożyć Semedo, jednak posłał piłkę nad bramką. Wypada odnotować jeszcze, że w doliczonym czasie pierwszej połowy piłka spadła od góry na poprzeczkę Cracovii, była to jednak w gruncie rzeczy sytuacja, w której zagrożenie było znikome - Jugas do końca asekurował lot piłki, a ów "strzał" w poprzeczkę był niecelną próbą zgrania piłki do partnera w wykonaniu gracza gości. Radomianie po straconej bramce stracili jednak swą pierwotną werwę i trzeba napisać, że bardziej "ciskali się" bezsilnie po boisku, niż realizowali swój plan gry.

Na drugą odsłonę spotkania znów wyszedł "zresetowany" Radomiak, który ponownie starał się odzyskać utraconą kontrolę nad grą. Cracovia nie pozwoliła jednak gościom się rozpędzić i szybko wybiła im z głowy pomysły gry ofensywnej. O ile w pierwszej połowie Radomiak stwarzał niejakie zagrożenie pod bramką Niemczyckiego, o tyle przez większą część kolejnej bramkarz Cracovii był zwykle bezrobotny, a w najgorszym razie wyręczała go dobrze funkcjonująca linia obrony.
Drugie czterdzieści pięć minut obfitowało też w liczne starcia, po których piłkarze kilkakrotnie przez dłuższy czas byli opatrywani na boisku.

W 63. minucie ponownie już w tym meczu Knap znakomitym podaniem wyprowadził w bój Bochnaka - wydawało się, że skrzydłowy Cracovii znajdzie się w sytuacji sam na sam, jednak zwolnił i próbował dograć piłkę na lepszą pozycję strzałową do Kallmana, niestety obaj gracze nie zrozumieli się i futbolówka ostatecznie padła łatwym łupem obrońcy.

W 69. minucie koronkowo wykańczana akcja Kakabadze, Bochnaka i Kallmana zakończyła się niecelnym dograniem w polu karnym do Oshimy.
Wcześniej jednak, warto odnotować błędną decyzję sędziego Mycia, który w sytuacji, gdy Kallman po raz drugi w meczu wygrał biegowy pojedynek z Cestorem i miał otwartą drogę do wbiegnięcia w pole karne został sfaulowany przez defensora Radomiaka. Tymczasem sędzia Myć zamiast ukarać obrońcę żółta kartką zaczął... napominać Kallmana za próbę wymuszenia rzutu wolnego! Powtórki telewizyjne pokazywały, że do kontaktu ewidentnie doszło, sytuacja nie miała jednak miejsca w polu karnym, w związku z czym sędziowie VAR nie mieli też szansy by naprawić fatalną pomyłkę arbitra głównego.

Za chwilę jednak sędzia Myć dał jeszcze lepszy popis swych wątpliwych umiejętności, gdy w 76. minucie przerwał obiecujący kontratak Cracovii, a następnie ukarał czerwoną kartką za "brutalny" faul... faulowanego Oshimę! Myć bardziej pomylić się nie mógł, bo choć uraz, jakiego doznał faulujący zawodnik Radomiaka był z pewnością spektakularnie fatalny - Paweł Jaroszyński aż złapał się za głowę widząc nogę Portugalczyka - to jednak właśnie Francisco Ramos kopiąc Oshimę z własnej winy napytał sobie biedy. Na szczęście w odróżnieniu od wcześniejszej sytuacji z faulem Kallmana tym razem zespół sędziów z wozu VAR mógł zawołać Mycia do monitora, aby mógł on poprawić swą absurdalną decyzję - co też stało się faktem, a kartka dla Oshimy została odwołana po tym, jak kontuzjowany gracz gości opuścił boisko w karetce pogotowia.

Nie był to jednak największy problem Radomiaka. Widząc rosnący z każdą minuta chaos w poczynaniach swojego zespołu trener Lewandowski postanowił zagrać va banque i już po 27. minutach drugiej połowy wykorzystał wszystkie dostępne zmiany. W momencie, gdy jego zawodnik wyjeżdżał ze stadionu ambulansem szkoleniowiec gości mógł jedynie zapłakać nad pochopnością swej decyzji o szybkich zmianach: rozpoczętych w 36., a zakończonych w 72. minucie. W efekcie ostatnie dwadzieścia minut meczu Radomiak toczył grając w dziesiątkę.

Cracovia szybko zdyskontowała tą przewagę: najpierw po idealnym dośrodkowaniu Knapa z rzutu rożnego strzałem głową Kobylaka pokonał Ghiță (choć akurat Rumuński defensor należał do najmniej pewnych punktów "Pasów" tego dnia), a w jednej z ostatnich akcji meczu kropkę nad "i" postawił wprowadzony chwilę wcześniej Makuch. Napastnik pozyskany przed sezonem z Miedzi wykorzystał niepewną interwencję golkipera rywali, który "wypluł" przed siebie "bombę" posłaną z ponad 30. metrów przez Atanasova - Makuch niczym rasowy "sęp pola karnego" poszedł za tym strzałem, zebrał co jego, minął bramkarza, po czym skierował piłkę do pustej bramki obok desperacko interweniującego obrońcy.

O ile Radomiak szukał jeszcze bramki kontaktowej przy stanie 2:0, a tyle po golu na 3:0 stracił już chęć do atakowania.

Tym samym przypieczętowane zostało trzecie najwyższe w tym sezonie zwycięstwo "Pasów", w którym - co istotne - niewiele można by się doszukać "dziur w całym". Pozostańmy więc przy docenieniu pozytywów.

Na najwyższe wyróżnienie zasłużył bez dwóch zdań grający popisową partię Oshima, który nie tylko imponował spokojem, pewnością i pomysłowością w nieszablonowym rozegraniu, ale przede wszystkim poprawą swoich pojedynków bark w bark z rywalami, które dotąd były jego piętą Achillesową. W spotkaniu z Radomiakiem to od Japończyka rywale odbijali się jak od ściany; Takuto dawał sobie radę zarówno z zastawianiem piłki, jak i z jej kontrolą, miał znaczącą ilość odbiorów i nie notował przy tym prawie wcale strat własnych.

Bardzo dobrze spisali się także młodzieżowcy: zarówno strzelec gola Rakoczy, jak i brylujący w środku pola Knap, który - podobnie jak wspominany wcześniej Oshima - zakończył mecz z asystą. Znakomicie i pomysłowo grał Kakabadze, który nie trzymał się kurczowo linii, potrafił "nawinąć" rywala zarówno do boku, jak i do środka, szukał kombinacji i zwykle czynił to nad wyraz skutecznie, czym mocno dezorganizował funkcjonowanie linii środkowej Radomiaka. Więcej niż poprawnie zagrali: Bochnak, Jugas, Jaroszyński, oraz Hoskonen. Z pewnością więc trener Zieliński i kibice Cracovii mogą doszukać się w sobotnim spotkaniu większej ilości pozytywów niż tylko samo wysokie zwycięstwo - drużyna zaprezentowała się bardzo solidinie i osiągnęła cel, jaki miała do zrealizowania przed sobotnim starciem.

Dzięki wygranej Cracovia powróciła - przynajmniej na chwilę - na 7. miejsce w tabeli (które jednak zachować zdoła do kolejnej serii gier jedynie w przypadku remisu w niedzielnym meczu Piast-Wisła), ale co najważniejsze może już czuć się prawie pewna utrzymana.

depesz

Komentarze

Zaloguj się lub załóż nowe konto.

Cracovia- Radomiak

Bardzo cieszą 3 punkty, to że nie były w żadnym momencie zagrożone i to zeMakuch zrobił to od czego jest:)

Zaloguj aby komentować

Noi gitara

No to chyba wszystko w sprawie medali i spadku wszystko się wyjaśniło dużo komentatorzy mówili o rewolucji w Cracovii w nowym sezonie.Kolejny raz?? Ile razy już to było przerabiane i praktycznie żadnych efektów . Sprowadzić naprawdę wartościowych zawodników i pograć nimi kilka sezonów a nie co rok rewolucja.Kontuzja tego gościa z Radomiaka masakra dziwi mnie tylko zachowanie tego Japończyka złamał gościowi nogę ok może i przypadkowo być może zakończył jego grę w piłkę i żadnej refleksji nawet nie podszedł nie podał ręki tak jakby nic się nie stało

Mlody69

Powtórki sobie obejrzyj, akurat Oshima nikomu nogi nie złamał. Nieszczęśliwy wypadek i gość sobie złamał nogę ze swojej winy w sumie, bo podjął złą decyzję.

Zaloguj aby komentować

do mlodego69

mlody, nie wiem kim trzeba być, by pisać takie rzeczy: "dziwi mnie tylko zachowanie tego Japończyka złamał gościowi nogę ok może i przypadkowo być może zakończył jego grę w piłkę i żadnej refleksji nawet nie podszedł nie podał ręki tak jakby nic się nie stało" - po prostu brak słów na takie obrażanie zawodnika. Zacytuję Twoje słowa z innego Twojego postu "szczujnia". Pokazałeś, że to Ty jesteś czołowym reprezentantem szczujni. To nie Oshima złamał gościowi nogę. To gość (bardzo go żal) sam sobie złamał nogę, wchodząc bezpardonowo w Oshimę. Dobrze że jemu nic nie złamał.... A Ty obrażasz, [...cenzura ], Oshimę.
Na innym forum człowiek taki komentarz napisał, ale nie może się zalogować (!), więc ja - zgadzam się z nim w 100% - piszę za niego.
No młody69, jak można!!!!

Zaloguj aby komentować

młody 69

Ja Ci mówię ,że nie będzie żadnej rewolucji. Wystarczy dokupić 3 doświadczonych zawodników i gra gitara.Tylko jeszcze utrzymać ten stan posiadania

Zaloguj aby komentować

Nie siej dezinformacji

Takuto był przejęty totalnie całym zdarzeniem i był przy tym chłopaku, podszedł do niego i Sam pewnie nie był pewien jak ciężki to uraz. Przecież tamten piłkarz nie mógł zbić piątki, bo to był potworny ból i szok. Jeśli mecz oglądałeś w tv to ok może wszystkiego nie pokazali, ale będąc na stadionie wyglądało to jak powyżej. Pozostaje życzyć chłopakowi żeby się wyleczył i mógł grać w piłkę.

Zaloguj aby komentować

młody69

co ty pleciesz.przecież on biył załamany

Zaloguj aby komentować

Zaloguj aby komentować

Tylko zwycięstwo

Przed tym meczem 4pkt nad strefą oby tylko nie było nerwów do końca

Zaloguj aby komentować

Zaloguj się lub załóż nowe konto.

Powered by eZ Publish™ CMS Open Source Web Content Management. Copyright © 1999-2010 eZ Systems AS (except where otherwise noted). All rights reserved.