Hokej: Cracovia ? GKS Tychy 4:3 (TP!, DP)

cracovia-podhale-02-81

W zaległym meczu PLH Cracovia pokonała na własnym lodowisku GKS Tychy 4:3.

Relacje TP!, DP, wyniki, tabela.

Cracovia ? GKS Tychy 4:3 (0:0, 4:0, 0:3)

cracovia-podhale-02-81

1:0 - 21 min. - L. Laszkiewicz
2:0 - 24 min. - L. Laszkiewicz
3:0 - 30 min. - L. Laszkiewicz
4:0 - 32 min. - Kowalówka
4:1 - 45 min. - Jakubik
4:2 - 49 min. - Bacul
4:3 - 60 min. - Majkowski

Cracovia: Rączka (Radziszewski) ? Csorich, Wajda, L. Laszkiewicz, Słaboń, D. Laszkiewicz ? Kłys, Noworyta, Mihalik, Badžo, Pasiut ? Dudaš, Skinnari, Drzewiecki, Kowalówka, Piotrowski ? Landowski, Verčik, Rutkowski, Witowski.

GKS Tychy: Sobecki (Witek) ? Gonera, Śmiełowski, Bacul, Bagiński, Wołkowicz ? Mejka, Majkowski, Proszkiewicz, Krzak, Sarnik ? Kotlorz, Jakeš, Matczak, Jakubik, Woźnica ? Baranowski, Gwiżdż, Maćkowiak.
Kary: 8-32 (w tym 10 minut za niesportowe zachowanie dla Gwiżdża)

Sędziowali: Marczuk - Gawron i Pyrskała. Widzów: 1000.

Zaległe mecze PLH:

Cracovia - GKS Tychy 4:3 (0:0, 4:0, 0:3)
Jastrzębie - Stoczniowiec 5:2 (1:2, 2:0, 2:0)

1. Stoczniowiec 29 59 117-87
2. Cracovia 27 54 122-69
3. Podhale 27 54 120-75
4. GKS Tychy 28 48 103-70
5. Zagłębie 28 48 100-91
6. Naprzód 28 47 105-94
7. Jastrzębie 28 35 91-94
8. KH Sanok 28 34 87-105
9. TKH Toruń 28 31 68-98
10. Polonia B. 28 7 33-16

TeH

.

TP!: Nokaut w drugiej tercji

2006-03-21-cracovia-gks_tychy-100

Mecz rozstrzygnął się w drugiej tercji, kiedy to po trzech bramkach Leszka Laszkiewicza i trafieniu Kowalówki ?Pasy? wręcz znokautowały tyszan. Po zmianie bramkarza (Sobeckiego zastąpił Witek) goście zdołali się jednak otrząsnąć i ?wrócili do gry?. Jednak losów rywalizacji nie zdołali już odwrócić.

Mecz rozpoczął się od szybkiej i bardzo ciekawej gry obu drużyn. W pierwszej tercji tempo akcji, oraz emocje były godne pojedynku mistrza z wicemistrzem. Zabrakło jedynie bramek. Po wznowieni gry w drugiej części, ten niedosyt minął bardzo szybko, gdyż już w 49 sekundzie krążek zatrzepotał w tyskiej bramce, po dość przypadkowym zrykoszetowanym podaniu Leszka Laszkiewicza, które Sobecki nieopatrznie przepuścił między parkanami. Potem na lodzie nie było już przypadku, a dwa kolejne trafienia dla Cracovii, to popis indywidualnych umiejętności zawodnika z numerem ?81?. Przewaga Pasów narastała, a jej apogeum przypadło na 30 minutę spotkania, kiedy to podopieczni Rohaczka przez 100 sekund grali w podwójnej przewadze i dobili tyszan zdobywając czwartą bramkę. Wzorowo rozrzucony krążek wędrował od Skinnariego do Piotrowskiego, który świetnym crossowym podaniem dograł go na kij do Kowalówki, a ten z ostrego kąta wpakował go pod poprzeczkę. Pasy nadal dominowały na lodzie, jednak do końca drugiej części zawodów wynik nie uległ już zmianie, pomimo kolejnych okresów gry w przewadze.

Początek trzeciej odsłony to bez wątpienia najlepsze minuty hokeja, jakie można było tego dnia oglądać w Krakowie. Tyszanie otrząsnęli się z szoku po drugiej tercji, a przez ponad cztery minuty płynnej gry, nie przerywanej gwizdkami sędziów, obie drużyny stale podkręcały tempo dokonując zmian w locie. Trzeba obiektywnie stwierdzić, że to podopieczni Miroslava Ihnacaka stopniowo uzyskiwali przewagę. Najpierw Bacul przestrzelił ?na pustaka?, w kolejnej akcji krążek wylądował na słupku, aż w końcu Jakubik wepchnął krążek do bramki Rączki, zatrzymując w końcu zegar. W kolejnych minutach to tyszanie nadawali ton grze, a rozegranie z 48 minuty, kiedy to Gonera tak obsłużył Bacula, że ten stał samotnie przed Rączką i przez dobre kilka chwil wybierał róg, gdzie może uderzyć, pokazało klasę tyskiej ekipy.

Zrobiło się 4-2, a kiedy w 53 minucie Rączka w kapitalnym stylu zatrzymał kolejny groźny strzał, zapowiadało się na nerwową końcówkę. Jednak okres dobrej gry tyszan zakończył się w 55 minucie wraz z karą dla Jakesa. Cracovia znów przejęła kontrolę nad grą i kiedy w 58 minucie Gonera przerwał faulem rajd Drzewieckiego (za co trafił na ławkę kar), jasne było że już do końca Pasy grać będą w przewadze. Tyszanie walczyli jednak ambitnie do końca i w ostatnich sekundach po przechwycie wyszli z kontrą, a Majkowski zmieścił krążek przy słupku dokładnie na dwie sekundy przed końcową syreną, ustalając wynik.

Mecz miał przedziwny przebieg i tylko ugruntował opinię na jaką od kilku lat pracują potyczki obu ekip. To było świetne widowisko i warto było wybrać się we wtorkowe popołudnie do hali przy Siedleckiego. A w piątek kolejny ?klasyk? - do Krakowa przyjeżdża Podhale.

Raf_jedynka

.

DP: Hat trick Leszka Laszkiewicza

Ekstraklasa hokejowa. "Pasy" awansowały na pozycję wicelidera

ComArch Cracovia - GKS Tychy 4-3 (0-0, 4-0, 0-3)

1-0 L. Laszkiewicz 21, 2-0 L. Laszkiewicz 24, 3-0 L. Laszkiewicz 30, 4-0 S. Kowalówka 32, 4-1 Jakubik 45, 4-2 Gonera 49, 4-3 Majkowski 60.

Sędziował Marczuk (Toruń). Kary: Cracovia 6 min, GKS 32 min, w tym 10 Gwiżdż za niesportowe zachowanie. Widzów 1000.

Cracovia: Rączka - Csorich, Wajda, D. Laszkiewicz, Słaboń, L. Laszkiewicz - Kłys, P. Noworyta, Pasiut, Mihalik, Badżo - Skinnari, Dudasz, Drzewiecki, S. Kowalówka, M. Piotrowski - Landowski, Witowski, Verczik, Rutkowski.

GKS: Sobecki (32 Witek) - Gonera, Śmiełowski, Bacul, Bagiński, Wołkowicz - Mejka, Majkowski, Proszkiewicz, Krzak, Sarnik - Kotlorz, Jakesz, Matczak, Jakubik, Woźnica - Gwiżdż, Maćkowiak.

Bohaterem meczu był Leszek Laszkiewicz, który zagrał jak za swoich najlepszych dni, strzelił trzy bramki (w jednej tercji). Po tej wygranej "Pasy" awansowały na pozycję wicelidera tabeli.

Od pierwszych minut był to szybki, ciekawy mecz. W I tercji "Pasy" miały trzy okazje bramkowe: Mihalik nie trafił z bliska do pustej bramki, dwa razy bliski szczęścia był S. Kowalówka. Idealną pozycję do objęcia prowadzenia mieli goście w 11 min, ale Bagiński nie trafił do pustej bramki z jednego metra.

Druga tercja zaczęła się świetnie dla krakowian. W 49 sekundzie z lewej strony ni to strzelał, ni podawał L. Laszkiewicz, a Sobecki stracił kontrolę nad krążkiem, który wpadł między parkanami do siatki. To był sygnał do ataków Cracovii. W 24 min kapitalną akcję przeprowadził L. Laszkiewicz, na pełnej szybkości wjechał w tercję rywala i z 7-8 metrów strzelił tuż obok słupka.

Cracovia nie zwalniała tempa, goście dużo faulowali, wędrując nieustannie na ławkę kar (w II tercji zarobili aż 12 karnych min!). W 30 min, kiedy "Pasy" grały w przewadze, L. Laszkiewicz skopiował swoją akcję sprzed kilku min i było 3-0. Klasyczny hat trick, trzy gole pod rząd. 2 min później na ławce kar siedziało dwóch graczy z Tych, "Pasy" dobrze rozegrały krążek i po krosowym podaniu M. Piotrowskiego S. Kowalówka trafił do odkrytej już bramki. Po tym golu trener gości zmienił bramkarza, Sobeckiego zastąpił Witek.

Po dwóch tercjach było 4-0 dla Cracovii. Wydawało się, że jest po meczu. Ale ostatnią odsłonę krakowianie zaczęli dziwnie uśpieni, tymczasem rywale zaatakowali z pasją. Tyszanie nie wykorzystali pod rząd trzech świetnych sytuacji, ale w 45 min Jakubik pokonał Rączkę. Krakowianie nie potrafili uporządkować gry w obronie. W 49 min zupełnie nieobstawiony Gonera trafił do bramki z 4 metrów. I zaczęły się nerwy. W 54 min dobrze dotąd broniący bramkarz Cracovii Rączka popełnił błąd, ale Krzak nie trafił do pustej bramki.

W końcówce meczu goście dwukrotnie "złapali" kary 2 razy po 2 min. I kiedy grali w czwórkę, na 2 sekundy przed końcową syreną wyprowadzili kontrę i Majkowski zdobył dla nich trzeciego gola.

Cracovię trzeba pochwalić za dwie bardzo dobre tercje, zganić za trzecią. Dobrze grały ataki Słabonia i S. Kowalówki, wciąż szwankuje gra w obronie.
Najlepszym graczem na lodzie był L. Laszkiewicz. - W tym sezonie to mój pierwszy hat trick. Nie pamiętam, kiedy zdobyłem trzy gole w jednej tercji, chyba bardzo dawno. Tychy to mocny zespół, moim zdaniem najsilniejszy personalnie w lidze. Prowadząc 4-0, nie można popełniać takich błędów obronie, musimy się nauczyć grać od tyłu. Ale mamy sporo młodych graczy, którym brakuje doświadczenia - mówił po meczu L. Laszkiewicz.

Zdaniem trenerów

Rudolf Rohaczek, Cracovia:
- Byliśmy lepsi w dwóch pierwszych tercjach, rywal w ostatniej. Musimy wyciągnąć wnioski ze źle rozegranej trzeciej tercji. Najważniejsze, że wygraliśmy. Pozytywnie oceniam grę bramkarza Rączki, Leszek Laszkiewicz pokazał dzisiaj klasę.

Miroslav Ihnaczak, GKS Tychy:
- U nas zabrakło kontuzjowanych Parzyszka i Garbocza. Indywidualne błędy w drugiej tercji zadecydowały o naszej porażce. Nie mam pretensji do Sobeckiego, to dobry bramkarz, ale we wtorek nie miał swego dnia.

Andrzej Stanowski - Dziennik Polski

Fot. Biś

Komentarze

Zaloguj się lub załóż nowe konto.

Zaloguj się lub załóż nowe konto.

Powered by eZ Publish™ CMS Open Source Web Content Management. Copyright © 1999-2010 eZ Systems AS (except where otherwise noted). All rights reserved.